Reklama

Przed sądem pracy - Mirosława Lehman: „Nie zgadzam się z naganą burmistrza”

26/01/2005 08:53
Wszystko zaczęło się od sesji Rady Powiatu Kartuskiego 28 września ub. roku. Wtedy głosowany był projekt uchwały umożliwiającej przejęcie przez gminę Kartuzy Rynku i kilku sąsiednich ulic. Radni powiatowi stosunkiem głosów 10:8 odrzucili ten projekt.

Można dzisiaj gdybać, jaki byłby wynik tego głosowana, gdyby na sali była Mirosława Lehman - radna i członek Zarządu Powiatu, a jednocześnie kierownik Wydziału Kultury UG w Kartuzach. Rzecz w tym, że nie była i to nie spodobało się jej pracodawcy - burmistrzowi Mieczysławowi G. Gołuńskiemu. Jeszcze bardziej nie spodobała mu się wypowiedź M. Lehman dla Gazety Kartuskiej, a szczególnie fragment: „Uważam, że nieobecność burmistrza na spotkaniu z radnymi powiatu kartuskiego miała wpływ na wynik głosowania. Jego przedstawiciele nie potrafili odpowiedzieć na wszystkie pytania”.

Zdaniem burmistrza nie wyjaśniła ona wystarczająco swej nieobecności na części wrześniowej sesji i M.G. Gołuński ukarał ją naganą. M. Lehman zaskarżyła tę decyzję w Sądzie Pracy w Kartuzach. Wniosła o uchylenie tej kary porządkowej.

Nie ma ugody
Pierwsza rozprawa odbyła się 21 stycznia br. Sędzia Wojciech Woszczyński i dwoje ławników: Kazimierz Rogalewski i Stefania Mielewczyk wysłuchali stron.
M. Lehman podtrzymała zarzut, że burmistrz naruszył zapisy Kodeksu pracy.
Pełnomocnik M. G .Gołuńskiego, Andrzej Bielewicz, powiedział: - Pozwany nie widzi możliwości ugodowego załatwienia sprawy.

Zeznaje M. Lehman
Kierownik Wydziału Kultury opisała zdarzenia z 28 września i 6 października ub. roku.
Mówiła m.in. o tym, jak opuściła salę obrad na początku sesji i udała się do swego pokoju w urzędzie. Mówiła, że przyjęła dwóch interesantów, w tym jednego, który był umówiony.

Zeznawała, że po 15.30 została wezwana do burmistrza.
- Burmistrz pytał mnie, dlaczego nie byłam obecna w czasie głosowania w sprawie Rynku. Rozmawialiśmy tylko o sesji. Nie było mowy o moich obowiązkach, jako pracownika UG - wyjaśniała sądowi. - Następna rozmowa była spowodowana moją wypowiedzią dla Gazety Kartuskiej. 6 października burmistrz zwołał operatywkę. Zaczął od owego cytatu. Nie podnosił kwestii mej nieobecności w pracy, a jedynie zachowanie na sesji. Wtedy padła jego sugestia, że opuściłam budynek urzędu w czasie obrad. Nie pozwolił mi nic powiedzieć. Wydał ustne polecenie, że tylko za jego zgodą mogę uzyskać urlop, służbowo opuszczać budynek. Dotąd zgodnie z regulaminem w tych sprawach podlegałam wiceburmistrzowi. M.G. Gołuński poprosił, abym napisała, co robiłam 28 września. Napisałam, że pełniłam obowiązki radnej - zeznawała dalej.

- Uważam, że burmistrz nie miał prawa rozliczać mnie z pełnienia funkcji radnej - stwierdziła. Dodała, że od sekretarza urzędu usłyszała, że burmistrz nie jest zadowolony z mej odpowiedzi i będę zwolniona z pracy, jeżeli nie uzyska zadowalającego wyjaśnienia.

Pełnomocnik burmistrza pyta
M. Lehman zalazła się w krzyżowym ogniu pytań radcy prawnego urzędu Andrzeja Bielewicza.
Kiedy uzgadniała pani spotkanie z petentem z Poznania? Czy uzgadniała to pani z wiceburmistrzem, gdy zwalniała się na sesję? Czy pamięta pani, kto to był, jak wyglądał? Jak długo trwało spotkanie z petentem? Jakie materiały mu pani przekazała? Ile trwało spotkanie z drugim petentem? Kiedy wróciła pani na sesję? Jak długo w sumie była pani w pok. 204. To niektóre z pytań, jakie padły z ust prawnika.
M. Lehman nie zna nazwisk owych petentów.

- W ciągu roku zwraca się do nas o materiały kilkanaście osób, piszących rozmaite prace. Nie pytam o nazwiska, bo nie jest to mi potrzebne. Drugi petent przyszedł po wniosek na grant i też nie zapytałam go o nazwisko - odpowiadała.
A. Bielewicz użył kilka razy określenia „rzekomy petent”. Dowodził też, że czas im poświęcony nie mógł wypełnić owych 30 - 45 min., które miała spędzić w swym gabinecie.

Burmistrz przed sądem mówi...
- Przerwałem urlop, by przyjechać na sesję Rady Powiatu. Tam nie widziałem M. Lehman. Poprosiłem mego zastępcę, by poszukał jej. Dwa razy był w pokoju 104 i nie znalazł. Rozmawiałem z M. Lehman w obecności sekretarza. Chciałem wiedzieć, co było powodem, że nie było jej na sesji, gdy ważyła się tak ważna sprawa. Jako pracownik urzędu powinna realizować zadania i kierunki pracy urzędu. Powódka nie mówi pełnej prawdy o operatywce. Chciałem poinformować pracowników o moim stanowisku na temat wypowiedzi w Gazecie Kartuskiej. Tym, co powiedziała na jej łamach podważyła mój autorytet. Nie groziłem zwolnieniem - wyjaśniał przed sądem M.G. Gołuński.

A Mirosława Lehman...
...na koniec zadawała pytania burmistrzowi. Dociekała m.in., jakie przepisy szczegółowo regulują kwestie zwolnień pracowników będących radnymi, ile razy dzwonił on do sekretarza w sprawie jej wyjaśnień.

Na koniec „zaskoczył” Andrzej Bielewicz
Pełnomocnik burmistrza wystąpił ze swoistym „panegirykiem” adresowanym do prasy - że nierzetelnie informowała o innym procesie.

W związku z tym zgłosił wniosek formalny, aby nasza relacja z rozprawy poddana była rygorowi autoryzacji przez sędziego, abyśmy zostali zobowiązani do rzetelnego przedstawienia sprawy. Sędzia oświadczył, że nie ma ku temu podstaw prawnych i wniosek odrzucił.

Pióro otwiera się w kieszeni, ale lepiej zostawić tę precedensową inicjatywę prawnika urzędu bez komentarza.
Czytelnikom należy się wyjaśnienie, a właściwie dwa. Byliśmy jedyną gazetą na sali rozpraw - to po pierwsze. Po drugie - nie relacjonowaliśmy niedawno zakończonego procesu, w którym burmistrz został uniewinniony, więc nie poczuwamy się do winy.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Bartosz Kitowski - niezalogowany 2005-05-12 11:40:13

    Sąd Pracy w Kartuzach uznał, że nagana była bezpodstawna,ponieważ burmistrz jako pracodawca nie ma prawa rozliczać radnej powiatowej ze sposobu w jaki wypełnia ona swój mandat radnej. Również Sąd dopatrzył się uchybień formalnych ze strony Burmistrza. <br /> WSTYD PANIE BURMISTRZU.JAK WIDAĆ NIENAWIŚĆ NIE JEST DOBRYM DORADCĄ. MAM NADZIEJĘ, ŻE STAĆ PANA NA PRZEPROSINY I BUKIET RÓŻ DLA PANI MIRKI. Dodano przez Gizela <> w 2005-07-04 23:24 z [83.25.232.118]

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Bartosz Kitowski - niezalogowany 2005-05-12 11:40:13

    Ubolewam nad tym że pani wiedza na temat pracy rady i burmistrza jest oderwana od realiów- łapie się Pani na propagandowe chwytu.<br /> Np. prace nad basene zapoczątkowane zostały w kadencji samorządu 94-98r tj pierwsze lokalizacje, za poprzedniej kadencji wykonano koncepcję i przygotowano wnioski o dofinansowanie z UKFIS ( wówczas przyznano gminie Kartuzy 2 mln zł) Cała rada gminy a najbardziej opozycja opowiadała się za realizacją basenu.Różnica polegała na tym,że to opozycja proponowała wykonanie basenu bardziej funkcjonalnego m.in z brodzikiem dla dzieci i dodatkowo dwie wanny z hydromasażem tworząc tz. basen rodzinny. Przy takim układzie utrzymanie basenu byłoby tańsze o 20-30% przy jednoczesnym większym obsadzeniu obiektu.Już dzisiaj widzimy co dzieje się gdy na basenie jest powyżej 20osób to pozostaje nam moczenie a nie pływanie.Burmistrz nie zrobił nic żeby pozyskać środki unijne na budowę basenu! Realizuje zadania na kredyt, nie zastanawia się jakim kosztem mieszkańcy będą go spłacać? Proszę się zastanowić dlaczego ten Bumistrz nie buduje infrastrktury czyli czegoś czego nie widać a pozwala się rozwijać i tworzyć nowe miejsca pracy? Dodano przez obserwator <> w 2005-07-02 12:22 z [83.25.241.166]

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Bartosz Kitowski - niezalogowany 2005-05-12 11:40:13

    Myślę, że "gdzieś" jak to Pani określiła właśnie mieszkańcy podążali i podążają. A napewno nie są to działania samego Burmistrza, bo sam to może rządzić na własnym gospodarstwie ,swojej rodzinie i nikomu nic do tego.<br /> <br /> ... nie wiem dlaczego w tym Mieście dzieli się na opozycję i na coś jeszcze. Jak pamietam za poprzedniej kadencji działalność obecnego Burmistrza była związana z opozycją.<br /> <br /> ... jakoś Państwo dziwnie do tego podchodzicie. Nie należy dzielić się na lewo i na prawo... tylko wreszcie spowodować aby prawa ręka współpracowała z lewą reką a efekty bedą zasługą wszystkich.<br /> ..... tylko jak dotąd za wiele jest kręgosłupów , które chciałyby podtrzymywać te obie ręce<br /> ... i tak naprawdę nie wiem z czego taka Pani zadowolona, dzieci wyrosną a problemów będzie więcej i wtedy spojrzy Pani, dlaczego moje dziecko nie ma pracy, dlaczego nie mogę go wykształcić , czy też inne problemy, które z punktu dzisiejszego dnia nie są dla Pani problemem. Dziecku małemu wystarczy piaskownica, a ręczę że to zby mało.<br /> ... życzę Pani aby te problemy ominęły! Dodano przez stały czytelnik <> w 2005-03-02 19:56 z [83.25.237.11]

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości