Reklama

Sprawa śmierci Dawidka Szuty wraca na wokandę

Jest szansa na to, że proces w sprawie śmierci półrocznego Dawidka Szuty z Kolonii wreszcie ruszy. Kartuska prokuratura już po raz drugi przesłała do sądu akt oskarżenia. Co jednak istotne, zarzuty podtrzymano wyłącznie pod adresem pielęgniarki oddziałowej SOR-u Powiatowego Centrum Zdrowia. Wobec lekarki NZOZ "Centrum Medyczne Kaszuby" zdecydowano się natomiast umorzyć postępowanie.

O zwrocie w sprawie pisze czwartkowy "Dziennik Bałtycki", przypominając, że od dramatycznych wydarzeń, które doprowadziły do śmierci niemowlęcia minęły już przeszło trzy lata. Mimo upływu czasu i stosunkowo szybko postawionych zarzutów, proces nie ruszył do dziś. Na przeszkodzie stawały albo długotrwałe opinie biegłych, albo ich podważanie przez obrońców oskarżonych. Co prawda w lutym 2009 roku dokumentacja trafiła już nawet do Sądu Rejonowego w Kartuzach, ale przed rozpoczęciem procesu cofnięto ją do prokuratury w celu uzupełnieniu braków w śledztwie.

Teraz wszystko wskazuje na to, że żadnych przeciwwskazań do otwarcia przewodu sądowego już nie będzie. W stosunku do poprzednich ustaleń śledczych nastąpiła jednak bardzo istotna zmiana. Do sądu przesłany zostanie bowiem akt oskarżenia tylko wobec jednej osoby - ówczesnej pielęgniarki oddziałowej ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Kobiecie zarzuca się w dalszym ciągu nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka i narażenie go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia.

Druga z osób, które pierwotnie miały zasiąść na ławie oskarżonych, doktor Maria K. z kartuskiej przychodni została oczyszczona z zarzutów i wobec niej postępowanie umorzono. Jak w rozmowie z dziennikarką "Dziennika Bałtyckiego" wyjaśniali śledczy, to efekt opinii biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej w Łodzi, w oparciu o którą uznano, iż nie ma bezpośredniego związku przyczynowo-skutkowego między podjętymi przez nią feralnego dnia działaniami, a śmiercią Dawidka.

Przypomnijmy, że tragedia rozegrała się 4 marca 2008 roku, kiedy to do kartuskiej przychodni trafiła kobieta z sześciomiesięcznym chłopcem. Malca obejrzała lekarka, która stwierdziła, że należy udać się z nim do szpitala. Matka zgodnie z zaleceniem udała się więc na miejscowy Szpitalny Oddział Ratunkowy, ale i tam nie znalazła pomocy. Pielęgniarka oddziałowa odmówiła przyjęcia dziecka bez skierowania od lekarza pierwszego kontaktu, a ten przyjmował w ośrodku zdrowia w Sierakowicach. Kobieta wsiadła więc w samochód i razem ze słabnącym coraz bardziej synem pojechała po skierowanie. Niestety gdy dotarła na miejsce, stan niemowlęcia pogorszył się i wkrótce potem, mimo przeprowadzonej akcji reanimacyjnej, Dawidek zmarł.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Tangram - niezalogowany 2011-06-06 22:56:11

    @ines_ka: a może wiadomo ,że na oddział bez wiedzy personelu nikt nie wejdzie ? czy nie wiadomo ?:/

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ines_ka - niezalogowany 2011-06-06 19:04:09

    @Tangram: a może tak zainteresować się tym kto wchodzi i do kogo. Trochę poszaniowania godności pacjenta.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Tangram - niezalogowany 2011-06-06 16:51:05

    @konowal: na ciebie ma patrzeć konowale ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości