Reklama

Sprawa Staniszewa: "Podrobiono dokumenty". Bogdan Z. dobrowolnie poddaje się karze

25/04/2007 15:21
Były członek zarządu Kartuz Bogdan Z. od początku wiedział, iż roboty dodatkowe podczas budowy staniszewskiego gimnazjum wykonano przed przetargiem i starał się zapłacić za nie firmie Górski. Stwierdził jednak, że dokumenty fikcyjnego przetargu "zostały podrobione", by właśnie na niego zrzucić odpowiedzialność za wszystkie nieprawidłowości. Prokurator na dzisiejszej rozprawie odczytał kompletny akt oskarżenia wobec wszystkich oskarżonych w tej sprawie.

Dzisiejsza rozprawa dotycząca nieprawidłowości przy budowie gimnazjum w Staniszewie przyniosła odczytanie aktu oskarżenia przez prokuratora. Zarzuty były podobne dla wszystkich oskarżonych: Bogdana Z. - byłego członka zarządu gminy Kartuzy, Artura W. - byłego pracownika urzędu i członka komisji przetargowej, Zbigniewa B. - pracownika firmy "Górski", Wojciecha J. - obecnego kierownika działu komunalnego UG Kartuzy, Pawła Ć. - inspektora nadzoru budowy i Mieczysława Gołuńskiego - burmistrza Kartuz poprzedniej kadencji i obecnego radnego.

Wszystkich ich oskarżono o "przekroczenie uprawnień" i "poświadczenie nieprawdy w dokumentach". Różnice dotyczą rodzaju dokumentów. W wypadku Bogdana Z. był to wniosek do Urzędu Zamówień Publicznych, w wypadku gminnych urzędników - protokół z zakresem prac dotyczących przetargu. Paweł Ć. usłyszał dodatkowo zarzut poświadczenia nieprawdy w dzienniku budowy szkoły.

To moja wina

Bogdan Z., który do listopada 2002 w ówczesnym zarządzie gminy pełnił funkcję wiceburmistrza, odmówił składania wyjaśnień przed sądem. Na polecenie sędzi Aleksandry Śledzińskiej odczytano zapis jednego z wcześniejszych przesłuchań. Okazało się, że wówczas Bogdan Z. przyznał, iż wiedział o błędach w projekcie szkoły, który nie uwzględnił koniecznych prac takich jak kanalizacja deszczowa. Brakujące roboty firma Górski wykonała bez żadnej umowy w początkowym etapie inwestycji. Mimo to do Urzędu Zamówień Publicznych dwa razy trafiał wniosek o odstąpienie od procedury przetargowej, żeby te prace dopiero zlecić.

Bogdan Z. zgłosił przed sądem wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Wcześniej oświadczył, że "popełnił błąd".
- Składałem wnioski o odstąpienie o zgodę na zlecenie robót z pominięciem przetargu, choć wiedziałem, że roboty te były już wykonane, to moja wina - powiedział, tłumacząc, że chodziło mu wyłącznie o "możliwość zapłacenia wykonawcy".

Oskarżony jednocześnie zaprzeczył, że zatwierdzał decyzje o rozpisaniu przetargu w dniu 7 listopada 2002, choć na dokumencie widnieje zapis o głosowaniu z jego udziałem. "Dokument musi być przerobiony" - powiedział. Tak samo wyraził się o zatwierdzeniu specyfikacji przetargu z datą 2 grudnia, której, jak stwierdził, nie mógł podpisać, gdyż "nie był burmistrzem".

- Ktoś zrobił to by uwiarygodnić swoje działania i zrzucić na mnie odpowiedzialność - wyjaśniał.

Były naciski

Sąd słuchał również wyjaśnień Artura W., pracującego przez kiilka lat w dziale inwestycji kartuskiego urzędu gminy. Oskarżony nie przyznał się do winy. Artur W. stwierdził, że zarządowi gminy kończącemu kadencję w listopadzie 2002 roku nie zależało na podejmowaniu decyzji w sprawie II etapu prac, ale "naciskał na to mój kierownik", czyli Wojciech J.

Były pracownik urzędu dopuścił możliwość, iż to właśnie on poprawiał protokół przetargowy, gdzie widniało nazwisko Bogdana Z. dodając, że "coś już było kreślone w miejscu na datę".

Jedną z ciekawych informacji podanych przez Artura W. było wyrażenie przekonania, że w kartuskim urzędzie władze często porozumiewały się w ważnych kwestiach z wykonawcą inwestycji za plecami kierownika działu.

Sędzia prowadząca rozprawę wyraźnie miała kłopoty ze zrozumieniem chronologii wydarzeń i dokumentacji związanej z etapami budowy szkoły, którą usiłował przedstawić Artur W.

- Trzeba coś zrobić, żeby to było zrozumiałe... dla mnie - oświadczyła w pewnym momencie.

Ustalono, że oskarżony do następnej rozprawy przygotuje swoje wyjaśnienia na piśmie. Termin kolejnego posiedzenia sądu - 9 maja. Ustalono też datę lipcowej rozprawy. Ze względu na liczbę oskarżonych zanosi się, iż proces potrwa wiele miesięcy.

Janusz Świątkowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2007-04-28 10:30:57

    masz rację, każdy pod kimś kopie jak kret , i każdy "kapuje" jak szpieg, ale zarówno ja, jako szpieg, i kret, jako kret - mamy jakieś oblicze, może i podłe, ale jednak PS w temacie oblicze, mówiłem za siebie , bo moje jest podłe :cool:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    grenadier - niezalogowany 2007-04-28 10:06:46

    Szpiegu! Z całym szcuneczkiem, jako osoba bardziej zorientowana w sprawie z przyczyn oczywistych muszę stwierdzić, że niezbyt trafnie orzekasz o winie :-) Niezależnie od tego co stwierdzi na koniec sąd ludzie muszą odpowiadać za własną pracę niezależnie od tego czy są tylko pracownikami, członkami zarządu, czy burmistrzami. dodam tylko, że jak się robi ciepło to jeden na drugiego jedzie jak tylko umie ;-) to nie ja! To On! A nie, to On! i tak w kółko.... trochę to żenujące. pozdro

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2007-04-26 10:26:43

    ktoś...dobrze powiedziane, ale nie siwobrody :mrgreen: :cool: sorry, czarnobrody , siwą mam ja ;) :cool: tych z siwymi sąd traktuje okrutnie, a tych w krawatach i z czarnymi łagodnie, bo jak wiadomo - klient w krawacie jest mniej awanturujący się :cool:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości