Po śmiertelnym wypadku motocyklisty w Łapinie Kartuskim zaczęli się do nas zgłaszać Czytelnicy, którzy jedną z przyczyn tragedii upatrywali w zanieczyszczonej nawierzchni jezdni. Nie nam oceniać, czy stan drogi mógł wpłynąć na tragedię, ale bez wątpienia zanieczyszczona jezdnia jest zagrożeniem dla użytkowników drogi. Kto więc odpowiada za utrzymanie porządku na drodze?
W niedzielę, 8 marca doszło do wypadku z udziałem motocyklisty w Łapinie Kartuskim. Niestety obrażenia, jakich doznał 25-latek okazały się śmiertelne. Tuż po tragedii otrzymaliśmy sporo sygnałów, głównie od mieszkańców Łapina, że jezdnia na drodze powiatowej prowadząca przez wieś była zanieczyszczona. Zalegały na niej liście i żwir.
Jak mówili mieszkańcy, sprawę zanieczyszczonej jezdni zgłaszali na policję jeszcze trzy tygodnie przed tragicznym zdarzeniem. W policyjnych rejestrach nie zarejestrowano jednak żadnej interwencji w tej sprawie. W tym okresie trzy lokalne firmy wywoziły gruz i żwir na pobliskie działki. Jak dodają nasi Czytelnicy, dzień po tragedii jedna z nich uprzątnęła jezdnię.
Szczegółowe przyczyny i okoliczności tragedii są przedmiotem ustaleń śledczych. Nie nam osądzać czy do dramatu, który rozegrał się przed dwoma tygodniami, przyczynił się stan nawierzchni. Nie ulega jednak wątpliwości, że zanieczyszczona jezdnia może stwarzać zagrożenie dla użytkowników drogi.
Za stan nawierzchni odpowiada zarządca drogi, który zobligowany jest do okresowych kontroli i utrzymanie jej w takim stanie, który nie zagraża bezpieczeństwu uczestników ruchu.
- Zgodnie z przepisami prawa mamy obowiązek dokonywać przeglądu stanu nawierzchni naszych dróg minimum raz do roku - wyjaśnia szef Zarządu Dróg Powiatowych w Kartuzach, Andrzej Puzdrowski.
Kontrole są wykonywane, jednak urzędnicy nie są w stanie pilnować każdego odcinka drogi. A tymczasem zdarza się, że osoby, które zanieczyściły drogę po sobie nie sprzątają.
- W przypadku ustalenia sprawcy zanieczyszczenia jezdni nakazujemy mu jej uprzątnięcie. Natomiast w sytuacji, gdy sprawca pozostaje nieznany, uprzątnięcie jezdni leży w naszym obowiązku. Zdarza się, że osoby, które uszkodziły samochód wnoszą do nas o wypłatę odszkodowania. Każda sprawa jest jednak rozpatrywana indywidualnie przez specjalistów. Wina leży po stronie zarządcy drogi wówczas, gdy posiadał informację o zanieczyszczeniu jezdni, a mimo to nie podjął działań mających na celu jej oczyszczenia - podkreśla.
Jak dodaje, w 2014 roku zarząd dróg powiatowych odnotował dwa przypadki zanieczyszczenia jezdni.
- Jeden polegał na osunięciu się niewielkiej ilości kamieni ze zjazdu w miejscowości Kczewo należącego do osoby prywatnej, które zostały usunięte natychmiast po zgłoszeniu szkody przez poszkodowanego. Poszkodowany doznał uszczerbku na mieniu polegającego na zbiciu przedniej szyby samochodu przez kamień leżący na drodze na który najechał jadący przed poszkodowanym samochód. W ramach zgłoszonej szkody poszkodowany otrzymał odszkodowanie - informuje.
W drugim przypadku za zanieczyszczenie, tym razem drogi na trasie Kobysewo - Żukowo odpowiadała firma, która po interwencji zarządu dróg, oczyściła niemalże natychmiast jezdnię.
- Uprzątnięcie jezdni nastąpiło jeszcze przed przyjazdem na wskazane miejsce policji, która o danym fakcie została przez nas niezwłocznie poinformowana. Wobec powyższego nie pociągnięto do odpowiedzialności firmy ze względu na brak szkód powstałych w wyniku przedmiotowych zanieczyszczeń - dodaje Andrzej Puzdrowski.
W minionym roku funkcjonariusze policji prowadzili w sumie siedem spraw wyjaśniających z art. 91 kw, a więc zanieczyszczenia drogi publicznej. Dwie z nich zakończyły się skierowaniem do sądu wniosku o ukaranie. Wystawiono też kilka mandatów osobom, które zanieczyszczały drogi w naszym powiecie. Za zanieczyszczanie drogi publicznej grozi kara grzywny do 1.500 zł lub kara nagany.
Jak dodają stróże prawa, każdy widzący zanieczyszczoną jezdnię, której stan mógłby zagrażać użytkownikom drogi, powinien zgłosić sprawę policji. Dla własnego i innych bezpieczeństwa.
Anna Lehmann
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze