Reklama

Samowola budowlana i zmarnowana dotacja 2, czyli... ile nas to wszystko kosztowało

W mękach i bólach narodził się w końcu nowy taras widokowy na Złotej Górze. Wykonanie tej prostej inwestycji zajęło gminie Kartuzy półtora roku. Po drodze urzędnicy zaliczyli samowolę budowlaną, utracili dotację i musieli wydać prawie trzy razy tyle co planowali.

W lipcu ubiegłego roku w artykule pt. "Samowola budowlana i zmarnowana dotacja, czyli... krótka historia o przebudowie tarasu widokowego na Złotej Górze" opowiedzieliśmy o tym jak wyglądała realizacja pierwszego etapu inwestycji.

Za 35-40 tys. złotych w miejscu miejscu dotychczasowej konstrukcji stalowej pokrytej deskami miał stanąć mur oporowy. Taras i jego otoczenie miało być wyłożone kostką. Znalazłoby się również miejsce na lunety oraz ławki. Na wysłane do kilku przedsiębiorców zapytanie ofertowe w terminie wpłynęła tylko jedna oferta - Przedsiębiorstwa Budowlanego "Waciński" z Kiełpina - opiewająca na kwotę 62.311,58 zł. Wynegocjowano jednak cenę 55 tys. zł i podpisano umowę.

Gminie udało się też uzyskać dotację z Samorządu Województwa Pomorskiego w wysokości 25 tys. zł. Całość miała więc kosztować kartuskich podatników 30 tys. zł.

Po rozpoczęciu robót budowlanych stwierdzono, że istniejący mur oporowy jest w złym stanie technicznym. W błyskawicznym tempie zmieniła się koncepcja władz Kartuz. Zdecydowano, że zamiast muru ma powstać budynek gospodarczy ze stropodachem odwróconym - zagospodarowanym jako taras widokowy. Pomieszczenie o powierzchni 8 metrów kwadratowych, które powstałoby pod tarasem, miało być przeznaczone do przechowywania grabi i mioteł.

Gmina nie dopełniła jednak formalności związanych z prawem budowlanym. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Kartuzach po przeprowadzonej kontroli wstrzymał prace i wszczął postępowanie w sprawie samowoli budowlanej. Magistrat musiał zlecić "rozebranie" wylanej już konstrukcji betonowej. Na szczęście PINB uznał, że blok betonu jest prefabrykatem i można go jedynie przesunąć na bok.

Po zakończonej sukcesem rozbiórce, gmina ponowiła zawiadomienie o zamiarze wykonania robót budowlanych. Starosta jednak się sprzeciwił i uznał, że budynek gospodarczy wymaga pozwolenia na budowę. Gmina odwoływała się, ale bezskutecznie.

Niedotrzymanie procedur określonych w prawie budowlanym przez gminnych urzędników spowodowało, że nie zdążono wywiązać się z umowy z samorządem województwa przez co utracono 25.000 zł refundacji.

Poprosiliśmy urząd miejski o przedstawienie kompletnej dokumentacji tej inwestycji. Burmistrz udostępniła nam jedynie część wybranych przez siebie dokumentów. Dostęp do pozostałych mogliśmy uzyskać dopiero po upływie ośmiu miesięcy i po wyroku sądu administracyjnego.

Jak się okazało władze Kartuz opracowały nową koncepcję, zleciły wykonanie projektu budowlanego i uzyskały w końcu pozwolenie na budowę. Wysłano zapytania do potencjalnych wykonawców. Najkorzystniejsza była oferta firmy Wroński Sp. J. opiewająca na kwota 56.168,69 zł. Pomimo tego, że z poprzednim wykonawcą wynegocjowano obniżkę ceny o ponad 7 tys. złotych, to tym razem nie prowadzono żadnych negocjacji. Podpisano umowę na zaoferowaną kwotę.

Ostatecznie taras został wybudowany, dokonano odbioru prac i zapłacono fakturę, choć nie postawiono koszy, ławek czy stojaka na rowery, które były także przedmiotem zlecenia.

Z udostępnionych przez burmistrza faktur wynika, że inwestycja kosztowała łącznie 87.209,25 zł (a nie jak podano Expressowi Kaszubskiemu - 83.740,86 zł), na co składa się opinia geotechniczna, projekt budowlany, pomiary, dwukrotnie wykonywane roboty budowlane oraz tablica informacyjna. Wydano więc blisko trzy razy tyle co planowano.

Wyjaśnienia wymaga jeszcze jeden wątek. O samowoli budowlanej PINB rutynowo powiadomił Prokuraturę Rejonową w Kartuzach. Prokurator dopytywał się, czy wobec osób odpowiedzialnych za rozpoczęcie prac budowlanych bez wymaganego prawem zgłoszenia zostały wyciągnięte konsekwencje służbowe lub dyscyplinarne. Burmistrz odpowiedziała, że pracownikom udzielono karę upomnienia ustnego.

Prokurator pytał także, czy w związku z wykonywanymi bez zgłoszenia pracami budowlanymi Gmina Kartuzy poniosła jakąkolwiek szkodę majątkową, a jeśli tak, to w jakiej wysokości i czy podjęto działania mające na celu wyrównanie ewentualnie zaistniałych strat w budżecie gminy z tego powodu.

Burmistrz wyjaśniła krótko - Gmina Kartuzy nie poniosła żadnych szkód majątkowych.

Bartosz Kitowski

P.S. Ze wszystkimi udostępnionymi przez gminę Kartuzy dokumentami można zapoznać się na Watchdog Kartuzy.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    radar - niezalogowany 2013-04-04 09:40:35

    Kurcz czy wyborcy to widzą? Bo jak widać na prokuraturę nie można już liczyć.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2013-04-03 20:31:49

    Łaskawość prokuratorów z kartuz jest znana powszechnie. Ciekawe czy oglądali w TVN przypadek sędziego z Kościerzyny.? Jak sędzia zacznie opowiadać jak sądził w sprawach przygotowanych w Kartuzach to się parę osób w Kartuzach może zdziwić.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości