Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Powiem wam, że jest to bulwersujace, człowiek stracił życie, a sprawca nie będzie musiał nawet ponownie wykazać się iż zna przepisy ruchu drogowego. Skoro jednym z elemenótw przyczyny wypadku była nadmierna prędkość- czyli złamanie przepisów, to skąd pewność, iż ten "kierowca" je w ogóle zna? Może i spowodował śmierć człowieka nieumyślnie, może i jest młody i trzeba dać mu szansę, ale powinien mieć swiadomość, iż jadąc z większą prędkością w obszarze zabudowanym, może ktoś mu wejść na jezdnię, a wówczas czas na reakcję jest znacznie krutszy. Dziwię się sądowi że rozsądek, którego zabrakło sprawcy, opuścił również sąd. W głowie się nie mieści... ktoś kto zostanie zatrzymany po "pijaku" ma zasądzoną często wyższą karę, anieżeli w tym przypadku. Ktoś stracił coś najcenniejszego - życie - a sąd potraktowal je jak błachostkę, pewnie dlatego iż na ziemi "życie" jest powszechnie spotykane. Jeśli tak będziemy traktować wartość, która została nam dana od stwórcy.. to jaki to jest przykład dla następnych pokoleń, jak mają szanować czyjeś życie?
Jeżeli jest tak, jak piszesz, to cała sytuacja po raz kolejny dowodzi, że system został wypaczony. Przecież ten "chłopaczek" powinien mieć dawno temu odebrane prawko za punkty karne... Wszyscy jednak wiedzą, że niektórzy mandatów mogą uniknąć... Co do wypadku: wydarzył się on w paskudnym miejscu jakich u nas wiele. Łuk drogi, drzewa, słaba widoczność... Gdy do tego dochodzi spora prędkość, to przechodzenie przez jezdnię (nawet przez pasy) staje się podobne do rosyjskiej ruletki... Wyroku nie ma chyba co komentować... Jeśli była spora prędkość, a potrącony był trzeźwy, to tutaj mamy do czynienia z cyrkiem, a nie z sądem... Z realcji wynika, że fakty jednak nie interesowały nawet Prokuratora, więc możemy tylko współczuć pani Koss i liczyć na to, że dziennikarze jeszcze rozdmuchają tą sprawę... Do czego to doszło, że o sprawiedliwość człowiek musi się zwracać nie do sądów/prokuratur, a do dziennikarzy... P.S. Odnośnie artykułu: Jeśli mi dobrze wiadomo, to wypadek wydarzył się na ulicy Majkowskiego, a więc nie na tej, na której znajduje się szpital.
.......chyba że nie-wpadam w słowo- stwierdzi wysoki sąd że potrącenie człowieka ze skutkiem śmiertelnym to nie przestepstwo a jedynie młodzieńczy wybryk.... z ktorego można sie wyleczyć.......
...ale ludziki...jeśli on znowu zrobi "coś"...czego nikomu nie życze-tymbardziej potencjalnemu potrąconemu...to trafi za kratki na ten rok i jeszcze...chyba że nie ;)
naprawde współczuje tej Pani, tu chodzi o śmierć człowieka a Sąd ot tak potraktował sobie tą sprawe. Ciekawa jestem co bedzie dalej....
Większą karę otrzymują ci którzy piją alkohol pod sklepem. Uważam że to kpina. Człowiek nie żyje a tutaj chyba nie wszyscy zrozumieli zaistniałą sytuację. Teraz najlepiej niech wariaci uliczni wsiadają w swoje fury i też pokażą na co ich stać, skoro mają dostać tylko tyle to co im tam. Chyba zacznę interesować się prawem...
kiedys widziałem jak ten chłopaczek jezdzi po Kartuzach... a ten wyrok to jak "licencja na zabijanie"....
Pozwólcie drodzy forumowicze, że skomentuję własny tekst. Chciałbym dopowiedzieć parę słów i wyjaśnić jak rozumiem to, czego byłem świadkiem na sali sądowej. Zacznę od wyroku. W pełni podzielam obawy pani Koss, że zasądzona kara może nie przynieść skutku. Jeśli prawdą jest, że młody człowiek, który spowodował wypadek, nawet po tym nieszczęśliwym zdarzeniu sprawdzał swoje umiejętności kierowcy ekstremalnego, to niestety marnie wróży dla jego młodego życia. Albo z głupoty wsiądzie za kółko jakiegoś auta, zanim odzyska prawo jazdy, albo znowu go poniesie i już jako pełnoprawny kierowca trochę przyciśnie gaz. Każdemu się może zdarzyć - zwłaszcza gdy ma się dwadzieścia parę lat - dla szpanu przed dziewczyną, albo żeby sprawdzić "odejście bryki"... Mówi się, że kto sparzy się na gorącym, dmucha na zimne. Co powiedzieć o kimś, kto zachowuje się jak ćma i wali prosto w ogień świecy? Ano niech sobie opali wąsy, może się nauczy. Mam cichą nadzieję, że do młodocianego kierowcy dotrze w końcu, że zabił człowieka. Nieumyślnie? Na pewno. Ale też zapewne bezmyślnie. Nie sądzę, żeby sądowi udało się przemówić mu do rozsądku, skoro tego rozsądku chwilę wcześniej nie posiadał. Nie uważam, że rozsądnie postąpił sąd. Mam nadzieję, że nie będę musiał relacjonować kolejnej rozprawy z udziałem tego samego oskarżonego, gdy ofiarą stanie się już ktoś inny. Nikt rozsądny nie bije swojego dziecka, gdy uderzy ono kogoś kamieniem. Mądry rodzic wyznaczy mu taką karę, żeby zrozumiał i stał się mądrzejszy. Jednak mądry rodzic, gdy zabierze kamień, nie odłoży go na półkę z zabawkami swojego dziecka, tylko znajdzie mu inne zajęcie. Co do komentarzy pani sędzi na temat pracy dziennikarzy... W zasadzie nie chce mi się o tym gadać. Duch Stanisława Barei unosił się na sali i zgrzytał zębami z żalu, że nie może już nakręcić żadnego filmu. Pani sędzia Aleksandra Śledzińska robiła wrażenie, że jest mocno zniesmaczona, rozbawiona i jednocześnie znudzona obecnością tylu przedstawicieli lokalnych mediów na ogłoszeniu wyroku. Przez chwilę wydawało mi się, że oczekuje byśmy złożyli samokrytykę i dołączyli ją do akt sprawy. Dobrze, że pani sędzia w końcu zauważyła, że wszyscy dziennikarze czekają pokornie z aparatami w rękach. Zdjęcie uważam za nadzwyczaj udane, mimo, iż robione z dużej odległości. Gdyby jakiś epigon Barei poszukiwał pierwowzorów do filmu ukazującego specyfikę wymiaru sprawiedliwości w małych miasteczkach, służę tą właśnie fotografią. Aha, mecenas, który jest pełnomocnikiem pani Koss odwiedził ją dzisiaj w Kartuzach. Przekonywał, że wyrok nie jest zły.
Skoro jest winny, to wyrok jest coś nie tak ............samo pozbawienie prawa jazdy na rok jest pomyłką.... ciekawe co na to minister Ziobro? Czytając to uzasadnienie odnoszę wrażenie, że jest prawo i prawo. Pierwsze dla maluczkich dające popalić za byle przewinienie, drugie dla ludzi z kasą..... W czasach nacisku na trzeźwość kierowców, w czasach gdy zabiera się pojazdy będącym pod wpływem alkoholu gdy nawet wypadku nie spowodowali ...... ten wyrok daje sporo do myślenia. Sporo do myślenia bo przecież zginął człowiek....... Wyrok pewnie jeszcze nie jest prawomocny ...... odwołanie może go zmienić.
Powiem wam, że jest to bulwersujace, człowiek stracił życie, a sprawca nie będzie musiał nawet ponownie wykazać się iż zna przepisy ruchu drogowego. Skoro jednym z elemenótw przyczyny wypadku była nadmierna prędkość- czyli złamanie przepisów, to skąd pewność, iż ten "kierowca" je w ogóle zna? Może i spowodował śmierć człowieka nieumyślnie, może i jest młody i trzeba dać mu szansę, ale powinien mieć swiadomość, iż jadąc z większą prędkością w obszarze zabudowanym, może ktoś mu wejść na jezdnię, a wówczas czas na reakcję jest znacznie krutszy. Dziwię się sądowi że rozsądek, którego zabrakło sprawcy, opuścił również sąd. W głowie się nie mieści... ktoś kto zostanie zatrzymany po "pijaku" ma zasądzoną często wyższą karę, anieżeli w tym przypadku. Ktoś stracił coś najcenniejszego - życie - a sąd potraktowal je jak błachostkę, pewnie dlatego iż na ziemi "życie" jest powszechnie spotykane. Jeśli tak będziemy traktować wartość, która została nam dana od stwórcy.. to jaki to jest przykład dla następnych pokoleń, jak mają szanować czyjeś życie?
Jeżeli jest tak, jak piszesz, to cała sytuacja po raz kolejny dowodzi, że system został wypaczony. Przecież ten "chłopaczek" powinien mieć dawno temu odebrane prawko za punkty karne... Wszyscy jednak wiedzą, że niektórzy mandatów mogą uniknąć... Co do wypadku: wydarzył się on w paskudnym miejscu jakich u nas wiele. Łuk drogi, drzewa, słaba widoczność... Gdy do tego dochodzi spora prędkość, to przechodzenie przez jezdnię (nawet przez pasy) staje się podobne do rosyjskiej ruletki... Wyroku nie ma chyba co komentować... Jeśli była spora prędkość, a potrącony był trzeźwy, to tutaj mamy do czynienia z cyrkiem, a nie z sądem... Z realcji wynika, że fakty jednak nie interesowały nawet Prokuratora, więc możemy tylko współczuć pani Koss i liczyć na to, że dziennikarze jeszcze rozdmuchają tą sprawę... Do czego to doszło, że o sprawiedliwość człowiek musi się zwracać nie do sądów/prokuratur, a do dziennikarzy... P.S. Odnośnie artykułu: Jeśli mi dobrze wiadomo, to wypadek wydarzył się na ulicy Majkowskiego, a więc nie na tej, na której znajduje się szpital.
.......chyba że nie-wpadam w słowo- stwierdzi wysoki sąd że potrącenie człowieka ze skutkiem śmiertelnym to nie przestepstwo a jedynie młodzieńczy wybryk.... z ktorego można sie wyleczyć.......