Reklama

Zanosi się na długi proces... Sprawa Staniszewa: Sąd nie rozumie zarzutów

02/02/2007 17:22
Nie udało się dzisiaj odczytać aktu oskarżenia w sprawie nieprawidłowości przy budowie gimnazjum w Staniszewie, w której zarzuty postawiono m.in. byłemu burmistrzowi Kartuz. Powodem był brak na sali jednego z oskarżonych. Wiadomo jednak, że zanosi się na długi proces - według składu sędziowskiego, trudności nastręcza interpretacja zgromadzonych dowodów. Dziennikarzom nie zezwolono na robienie zdjęć oskarżonym i nagrywanie rozprawy.

Dzisiejsza rozprawa była pierwszą od przedstawienia sądowi przez Prokuraturę Rejonową w Tczewie aktu oskarżenia. Zarzuty poprzedziło śledztwo ABW, które wykazało, że przetarg na II etap prac przy budowie Gimnazjum w Staniszewie był fikcyjny - część prac wykonano na długo przed ogłoszeniem postępowania przetargowego. Sprawę jakiś czas prowadziła również kartuska prokuratura, do momentu, gdy okazało się, iż zamieszane są w nią osoby z urzędu gminy w Kartuzach.

Dziś w sądzie trudności zapowiadał już sam moment rozpoczęcia rozprawy. Okazało się, że na sali brakuje jednego z oskarżonych - Jerzego B. Choć jego obrońca zapewniał, iż jego klient nie otrzymał wezwania, w aktach sprawy znalazło się potwierdzenie doręczenia pisma - odebrał je dorosły syn oskarżonego. W protokole zapisano też nieobecność mecenas Ewy Wrzesińskiej, reprezentującej byłego burmistrza Kartuz Mieczysława G. Na szczęście dotarła do sądu... po upływie 20 minut.

Obrońcy przeciw "napiętnowaniu"

Kolejnym nieoczekiwanym dla sądu zdarzeniem było złożenie wniosku procesowego przygotowanego przez portal Kartuzy.info - o zgodę na rejestrację w czasie rozprawy obrazu i dźwięku, a także na opublikowanie nazwisk oskarżonych. Zanim do wniosku ustosunkowała się sędzia Aleksandra Śledzińska, wypowiedzieli się adwokaci oskarżonych.

- Wniosek ma kontekst polityczny - przekonywał jeden z obrońców. - Kartuzy nie są olbrzymią metropolią. Publikacja spowodowałaby daleko idące napiętnowanie, bez względu na to, czy ktoś jest winny, czy niewinny.

Podobnie argumentowali pozostali obrońcy, mówiąc o zamiarze ferowania wyroków przed przeprowadzeniem przewodu sądowego. Mecenas Stoltmann stwierdził, że taka sytuacja miała miejsce przed wyborami samorządowymi, gdy informacje podawane w mediach miały "urobić opinię społeczną". Ewa Wrzesińska, obrońca byłego burmistrza dodała, że publikacja wizerunku jej klienta "już chyba bardziej zaszkodzić mu nie może", ponieważ doświadczył wcześniej "nadużycia prawa do informacji".

Mieczysław G. i inni...

Sędzia Śledzińska postanowiła, iż wniosek powinien zaopiniować prezes Sądu Rejonowego. Po upływie zarządzonej przerwy okazało się, że to jednak jej pozostawiono decyzję w tej sprawie.

- Duże prawdopodobieństwo uniewinnienia przynajmniej części oskarżonych od części stawianych im zarzutów mogłoby utrudnić ich rehabilitację - uzasadniała chwilę później brak zgody na fotografowanie i nagrywanie przebiegu rozprawy oraz na podanie nazwisk oskarżonych do publicznej wiadomości.

Nie podajemy więc nazwisk Mieczysława G. - byłego burmistrza Kartuz i radnego obecnej kadencji, Wojciecha J. - kierownika działu komunalnego Urzędu Gminy w Kartuzach, Bogdana Z. - członka byłego zarządu gminy w latach 1998 - 2002, Artura W., Zbigniewa B. oraz inspektora nadzoru Pawła Ć., który również w innej sprawie toczącej się przed sądem w Kartuzach jest oskarżony o poświadczenie nieprawdy w dokumentach urzędowych.

Sąd nie rozumie

Właśnie kwestia, czy do takiego poświadczenia nieprawdy doszło także przy przetargu na II etap robót w staniszewskim gimnazjum, była jednym z elementów oświadczenia sędzi Śledzińskiej. Przewodnicząca składu sędziowskiego odpowiadała w nim na wnioski części oskarżonych o umorzenie postępowania lub warunkowe umorzenie.

"W ocenie sądu obecnie nie można stwierdzić, iż brak jest danych dostarczających podejrzenie popełnienia czynów zarzucanych oskarżonym, lub że czyny te nie zawierają znamion czynu zabronionego i z tego względu wnioski te nie są zasadne" - wyjaśniała pani sędzia.

Aleksandra Śledzińska przekonywała również, że "na obecnym etapie postawione zarzuty stanowiące oskarżenie nie są dla sądu w całości zrozumiałe, a uzasadnienie aktu oskarżenia nie wyjaśnia w sposób dostateczny oskarżenia."

Zgodnie z uzasadnieniem sądu, przeprowadzone zostaną nowe dowody. Mają one pozwolić na "całościową interpretację przepisów ustawy prawo zamówień publicznych, prawo budowlane i ocenić czy oskarżenie uzasadnia postawione zarzuty z art 231 par. 1 i 271 par. 1. kodeksu karnego"

Takie wyjaśnienie może sugerować, że sąd nie chce opierać się wyłącznie na dowodach zgromadzonych po trwającym ponad rok śledztwie ABW oraz kilkumiesięcznej pracy prokuratury, lecz zamierza wykonać dodatkowe czynności i dojść do nowych, samodzielnych wniosków.

Niepokojące zagadki

Zastanawia pewna niekonsekwencja sądu, który mówił wcześniej o "dużym prawdopodobieństwie uniewinnienia części oskarżonych od części zarzutów", by później przyznać, że nie można stwierdzić, iż czyny, których się dopuścili, nie zawierają znamion czynu zabronionego. A więc... mogą być przestępstwem.

Prokurator Tomasz Landowski z Prokuratury Rejonowej w Tczewie stwierdził w czasie przerwy w rozprawie, iż jest zaskoczony rozpatrywaniem sprawy "Staniszewa" właśnie w Kartuzach. Według niego, skoro z prowadzenia postępowania wyłączyła się wcześniej kartuska prokuratura, również przewód sądowy powinien odbywać się gdzie indziej.

Kartuska "specyfika"

Przypomnijmy, że Kartuzy są miastem, gdzie funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości napotyka na wiele trudności wynikających z tzw. "czynnika ludzkiego". Obecnie w prokuraturze w Białymstoku toczy się postępowanie w sprawie uchylenia immunitetu byłemu szefowi kartuskiej prokuratury Malinowskiemu, zamieszanemu w aferę korupcyjną w pomorskiej Temidzie.

Odejściem ze stanowiska zakończyły się również kłopoty byłego przewodniczącego wydziału karnego kartuskiego sądu - Piotra Śmiałka. Został on usunięty z funkcji przez prezesa sądu okręgowego "dla dobra wymiaru sprawiedliwości", po serii publikacji w mediach. Dalej jednak jest sędzią Sądu Rejonowego w Kartuzach. Podobny los spotkał jego żonę - Mirosławę Smiałek, która została odwołana z funkcji prezesa kartuskiego sądu.

Sędzia Aleksandra Śledzińska już raz przewodniczyła składowi sędziowskiemu w sprawie, w której oskarżony był Mieczysław Go.., ...Mieczysław G. - ówczesny burmistrz Kartuz. Postępowanie w sprawie niegospodarności przy utwardzaniu dróg frezami asfaltowymi zakończyło się prawomocnym wyrokiem uniewinniającym byłego włodarza gminy.

"Po przeprowadzeniu postępowania dowodowego i wyjaśnieniu okoliczności sprawy, sąd w razie potrzeby zmieni kwalifikację prawną zarzucanych czynów. W przypadku stwierdzenia, że czynu nie popełniono, lub czyn nie zawiera znamion przestępstwa, sąd uniewinni oskarżonych od stawianych im zarzutów." - powiedziała dziś na sali rozpraw sędzia Śledzińska.

Następna rozprawa została zaplanowana na 4 kwietnia o godz. 10.

Janusz Świątkowski






Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    bdp - niezalogowany 2007-02-09 08:43:40

    Szanowny Bobik, primo- nikt nie mówi o cenzurze, co najwyżej prowadzona jest moderacja grupy przez moderatorów, secundo- na poziom forum wpływaja również jego uczestnicy poprzez swoje posty, tertio- nie napisałem że wszyscy muszą potępiac jakąś wypowiedź. Tak samo jak nie wszyscy muszą wstac w tramwaju, żeby ustąpic miejsca staruszce albo nie wszyscy muszą puścic kobietę przodem wchodząc do sklepu. To kwestia kultury. Tym większe uznanie dla WK i Sefana, że zareagowali. Poza tym, nie urażając Cię Bobik, ale jest spora różnica między anonimowym Bobikiem z forum, a sędzią prowadzącą sprawę, z opublikowanym jej wizerunkiem i przyrównaniem jej do osoby niepełnosprawnej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Bolo - niezalogowany 2007-02-09 01:33:18

    Wszyscy, bo mówić do jakiegos idioty (przykładowo, proszę nie brać tego do siebie) Ty Zapchlony Kundlu jest obraźliwe dla psów nierasowych, które nijak na tym forum same obronić się nie mogą.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    bobik - niezalogowany 2007-02-08 20:40:16

    Szanowny bdp. a od kiedy to forumowicze mają być cenzorem czyichś wypowiedz? jeżeli ktoś powie na mnie, ty zapchlony kundlu zamiast np.BOBIK to czy wszyscy muszą potępiać tą wypowiedż?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości