Do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku trafiło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez lekarkę, która nie przyjęła 5-letniego Kacperka do szpitala w Kartuzach. Sprawę wyjaśniać będą jednak kartuscy śledczy, do których już przesłano dokumenty.
Przypomnijmy, że pięcioletni Kacperek zachorował tuż przed Wielkanocą. Lekarz podstawowej opieki medycznej stwierdził u niego zapalenie oskrzeli i zapisał antybiotyk. Kacperek czuł się coraz gorzej. Do kartuskiej przychodni trafił jeszcze dwa razy. W wielkanocny poniedziałek otrzymał skierowanie do szpitala.
Na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Kartuzach chłopca przebadano i odesłano do domu. Dzień później Kacperek był reanimowany. W skrajnie ciężkim stanie trafił do Szpitala Wojewódzkiego w Gdańska, gdzie po trzech dniach zmarł.
Po naszej publikacji kontrole w kartuskiej placówce z własnej inicjatywy wszczęli Rzecznik Praw Pacjenta, Narodowy Fundusz Zdrowia, Okręgowa Komisja Lekarska, Krajowy Konsultant ds. Pediatrii oraz na polecenie Wojewody Pomorskiego - Wojewódzki Konsultant ds. Pediatrii. Dotychczas żadna z tych instytucji nie zakończyła swojego postępowania. Problemu nie dostrzegają za to prezes i naczelny lekarz szpitala. Starosta kartuski za całą sprawę wini zaś media.
Teraz sprawie przyjrzy się też prokuratura. W tym tygodniu do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku trafiło zawiadomienie rodziców o możliwości popełnienia przestępstwa przez lekarkę, która nie przyjęła 5-letniego Kacperka do szpitala.
Zawiadomienie dotyczy narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia bądź ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez osobę, na której ciążył obowiązek opieki nad osoba narażoną na niebezpieczeństwo.
Jak informuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, Grażyna Wawryniuk, sprawę do wyjaśnienia przekazano Prokuraturze Rejonowej w Kartuzach.
AL
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
I ona dalej pracuje w Kartuzach na covidowym tym razem...