W niedzielę 25 maja br. do Komisariatu Policji w Żukowie przyszły dwie panie. Zgłosiły one włamanie do dwóch pojazdów marki BMW. Kobiety okazały się jednak oszustkami, a na dodatek plątały się w zeznaniach. Prawdopodobnie chciały w ten sposób wyłudzić pieniądze z racji ubezpieczenia.
- Nasi funkcjonariusze w ciągu minionych trzech dni stwierdzili, iż była to tzw. "zgłocha", czyli zgłoszenie przestępstwa, które de facto nie miało miejsca - oznajmiła Jarosława Krefta, rzecznik prasowy kartuskiej policji.
W niedzielne popołudnie 28-letnia gdańszczanka oraz 27-letnia sopocianka wyjaśniały dyżurnemu, który pełnił wówczas służbę w Komisariacie Policji w Żukowie, iż dzień wcześniej przyjechały do Borkowa do domku letniskowego. Jak twierdziły, jeszcze wieczorem samochody były zamknięte i nie miały żadnych śladów włamań.
Według ich zeznań już następnego dnia pojazdy były otwarte. Brakowało w nich siedzeń, poduszek powietrznych oraz radioodtwarzaczy. Kobiety wyceniły straty na kwotę 40 tys. złotych.
- Kiedy "pokrzywdzone" składały zawiadomienie o przestępstwie, przesłuchujący je śledczy od początku nabrali podejrzeń, że mogą mieć do czynienia ze "zgłochą" - poinformowała Jarosława Krefta. - Wynikało to z tego, że podczas przesłuchań kobiety plątały się w zeznaniach i nie potrafiły udzielić odpowiedzi na wiele szczegółowych pytań. Policjanci bardzo szybko zorientowali się, że nie doszło do żadnego włamania.
Jednej z kobiet przedstawiono zarzuty składania fałszywych zeznań, natomiast druga odpowie za złożenie zawiadomienia o nie popełnionym przestępstwie. Grozi im nawet do 3 lat pozbawienia wolności.
pio
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze