Wiadomo, że ojciec znalazł go nieżywego na łóżku. Dlaczego umarł? Odpowiedzi na to pytanie szuka kartuska prokuratura. Dwudziestodziewięcioletni mężczyzna z Kiełpina (gm. Kartuzy) miał udać się do zakładu karnego na dwa lata. Dwa dni wcześniej jednak zmarł w dość dziwnych okolicznościach.
W sobotę 14 listopada br. policja została zawiadomiona przez Franciszka S. z Kiełpina (gm. Kartuzy) o tym, że znalazł on swojego syna Krzysztofa S. nieżywego. Mężczyzna ostatni raz spotkał się z synem dzień wcześniej. Dał mu kurczaka na kolację oraz pół litra wódki. Następnego dnia jednak Franciszka S. zaniepokoiło to, iż jego syn przez całą sobotę nie wychodził z sąsiedniego budynku, w którym mieszkał. Ojciec krzyczał pod domem, jednak nikt nie odpowiadał.
Postanowił więc wyciągnąć szybkę z drzwi wejściowych, dzięki czemu mógł otworzyć je od wewnątrz. W środku Franciszek S. zobaczył syna nieżywego, leżącego na łóżku. Wszystko wskazywało na to, iż denat wymiotował przed śmiercią - dookoła znajdowała się brunatno-czerwona substancja. Była to krew oraz wymiociny.
Pierwsza hipoteza prokuratury była taka, iż dwudziestodziewięciolatek jedząc kurczaka, zadławił się kością. Jego stan wskazywał na to, że mogło dojść do przekłucia przełyku i tchawicy. Potem nastąpiłyby wymioty oraz uduszenie. Sekcja zwłok jednak wykluczyła tę hipotezę. Przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa. Nie wiadomo jednak co ją spowodowało.
- Krew oraz mocz nieboszczyka zostały poddane badaniom na zawartość alkoholu, gdyż jego spożycie mogło być przyczyną śmierci - stwierdził Remigiusz Signerski z Prokuratury Rejonowej w Kartuzach. - Został również pobrany materiał do ewentualnych badań histopatologicznych. Są to tkanki różnych narządów. Mają one ujawnić jakąś chorobę, która mogła spowodować niewydolność krążeniowo-oddechową. - Na razie czekamy na wyniki badania krwi i moczu - dodał.
Zarówno oględziny miejsca zdarzenia jak też sekcja zwłok nie wykazały tego, iż dwudziestodziewięciolatek odniósł jakieś obrażenia. W związku z tym nie stwierdzono działania osób trzecich.
Wiadomo też, iż mężczyzna miał za sobą przeszłość kryminalną. W poniedziałek 16 listopada br. miał on udać się do zakładu karnego na dwa lata, żeby odbyć karę pozbawienia wolności. Ponadto mężczyzna był kulturystą. Jak potwierdza Remigiusz Signerski, mężczyzna najprawdopodobniej zażywał różnego rodzaju substancje wspomagające, które mogły być szkodliwe dla jego serca. Podczas oględzin miejsca zdarzenia znaleziono również leki na serce w pobliżu nieboszczyka.
Andrzej Baranowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
[*]