Reklama

Dalej bez wyroku ws. byłego pijanego policjanta. Potrzebna kolejna opinia biegłego

Wciąż bez wyroku w procesie przeciwko byłemu policjantowi kartuskiej drogówki, który odpowiada za jazdę w stanie nietrzeźwości. Do kolizji z jego udziałem doszło w styczniu 2021 roku na trasie Miechucino-Cieszenie. Według nowej opinii biegłego z zakresu toksykologii oskarżony był tak pijany, że nie mógł prowadzić.

Były funkcjonariusz kartuskiej drogówki na wyrok musi jeszcze poczekać. Sąd zdecydował bowiem o uzupełnieniu materiału dowodowego w jego procesie. Dysponuje już nową opinią biegłego z zakresu toksykologii. Według niej oskarżony był tak pijany, że nie był w stanie prowadzić pojazdu. 

- Biegły wskazał we wnioskach końcowych, że stężenie alkoholu w ilości 3,56 promila we krwi mężczyzny o cechach anatomicznych zbliżonych do oskarżonego oraz przy uwzględnieniu okoliczności spożywania alkoholu wynikających z treści protokołów prowadzi do stanu nieprzytomności i uniemożliwia kierowanie pojazdem - odczytywała opinię biegłego sędzia Joanna Stella-Borkowicz. 

Reklama
Joanna Stella-BorkowiczJoanna Stella-Borkowicz

Prokurator zawnioskował o przesłuchanie biegłego celem uzupełnienia jego opinii i wyjaśnienia niejasnych kwestii. Sąd przychylił się do tego wniosku. Na czwartkową rozprawę nie stawił się także świadek. Sąd wydał postanowienie o ukaranie go karą w wysokości 800 zł.

Kolejną rozprawę zaplanowano na sierpień. 

Przypomnijmy, że do zdarzenia z udziałem policjanta kartuskiej drogówki doszło 11 stycznia 2021 roku przed godziną 23. na drodze relacji Miechucino - Cieszenie. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynikało, że kierujący VW Polo stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na pobocze, gdzie uderzył w barierki energochłonne. Po zatrzymaniu się i otwarciu drzwi, mężczyzna miał wpaść do rowu. Sytuację zauważył świadek, który powiadomił służby. Policjant był po służbie. 

Reklama

Od funkcjonariusza pobrano krew do badań. Miał w organizmie ponad trzy promile alkoholu!

Prokurator przedstawił mu zarzut prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Funkcjonariusz nie odniósł się do zarzucanego mu czynu oraz odmówił składania wyjaśnień. Zastosowano wobec niego środki wolnościowe w postaci zakazu opuszczania kraju oraz poręczenia majątkowego w wysokości 8.000 zł. Prokurator zadecydował także o zawieszeniu go w czynnościach służbowych. 

Tuż po zdarzeniu z udziałem funkcjonariusza Komendant Powiatowy Policji w Kartuzach podjął decyzję o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego wobec policjanta, a  jednocześnie wszczęta została procedura zwolnienia go ze służby. Policjant został zwolniony z dniem 22 marca 2021 roku w toku postępowania administracyjnego. Postępowanie dyscyplinarne zostało zakończone 2 kwietnia. Zostało umorzone. z uwagi na to, że funkcjonariusz już wcześniej został zwolniony ze służby.

Reklama

Proces przeciwko byłemu funkcjonariuszowi Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach ruszył we wrześniu. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Złożył wyjaśnienia oraz poinformował, że będzie odpowiadał jedynie na pytania swojego obrońcy.

- Nie przyznaję się do zarzucanego mi czynu. Jestem właścicielem samochodu VW Polo. Na co dzień użytkuję go z żoną na zmianę. Tego dnia, którego doszło do tego zdarzenia, spożywałem alkohol z innymi osobami, których danych nie chcę ujawniać. Po zakończeniu spotkania zostałem odwożony do domu przez osobę, która oddaliła się z miejsca zdarzenia. Nie chce ujawniać jej danych z uwagi na konsekwencje związane z nieudzieleniem pomocy bądź społeczne, czy zawodowe. Zdarzył się wypadek, którego do końca nie pamiętam. Ocknąłem się po chwili. Nie byłem kierowcą. Z uwagi na takie stężenie alkoholu nie mógłbym ustać na nogach, a co dopiero prowadzić pojazd. Niejednokrotnie badałem kierujących na zawartość alkoholu, również testowałem to urządzenie na sobie. Przy stężeniu około dwóch dwóch promili alkoholu, w moim przypadku to był stan agonalny. O prowadzeniu pojazdu w takim stanie fizycznie było to niemożliwe - zeznawał oskarżony Marcin K.

Reklama

Podczas grudniowej rozprawy zeznawali biegli z zakresu osmologii i genetyki. Biegły z zakresu osmologii stwierdził, że na miejscu kierowcy znajduje się zapach oskarżonego, ale mógł być on pozostawiony nawet kilka dni przed zdarzeniem. Z kolei z uwagi na brak innych próbek, nie można wykluczyć, czy w pojeździe znajdowały się także inne osoby. Biegły z zakresu genetyki stwierdził z kolei, że pobrane ślady z kierownicy pojazdu nie należą do oskarżonego, a z drążka zmiany biegów są niejednoznaczne. Zabezpieczone ślady można więc, zdaniem biegłego, identyfikować z co najmniej z dwiema osobami - kobietą i mężczyzną.

Reklama

Na trzeciej rozprawie, która odbyła się pod koniec stycznia, zeznania składał zespół ratownictwa medycznego, który przybył na miejsce zdarzenia, jak i policjanci.

W kwietniu sąd zamknął przewód sądowy i oddał głos stronom. 

Prokuratura wniosła o skazanie byłego policjanta na karę roku i sześciu miesięcy ograniczenia wolności.

- Marcin K. został oskarżony o popełnienie przestępstwa kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości. Oskarżony nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu, niemniej w świetle przeprowadzonych dowodów, należy uznać, że jest to przyjęta przez oskarżonego linia obrony. Przesłuchani w sprawie świadkowie nie wskazali, aby na miejscu zdarzenia była inna osoba, która mogłaby kierować pojazdem. Dodatkowo usytuowanie pojazdu oraz oskarżonego w rowie świadczy właśnie o tym, że to oskarżony prowadził pojazd. W związku z powyższym wnoszę o uznanie oskarżonego za winnego i wymierzenie mu kary jednego roku i sześciu miesięcy ograniczenia wolności polegającym na wykonywaniu pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godzin w stosunku miesięcznym, zasądzenie świadczenia na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej w wysokości 5.000 zł, orzeczenia zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres pięciu lat oraz zasądzenie kosztów i opłat sądowych - wnosiła prokurator Dorota Rutkowska- Gorska z Prokuratury Rejonowej w Pruszczu Gdańskim.

Reklama

Obrona z kolei wniosła o uniewinnienie oskarżonego.

- Nie ma bezpośrednich i niebudzących wątpliwości dowodów na to, że oskarżony prowadził pojazd pod wpływem alkoholu w dniu wskazanym w akcie oskarżenia, a skoro nie ma jednoznacznych dowodów, to tylko nasuwa się jeden wniosek - uniewinnienie. Tak naprawdę prokuratura opiera się wyłącznie na domniemaniu tego, że oskarżony będąc pod wpływem alkoholu prowadził pojazd w ruchu lądowym. Dlaczego wskazuję na to, że jest to domniemanie? Wręcz można powiedzieć, że materiał dowodowy jest jedynie poszlakowy. Nie złapano oskarżonego na tzw. gorącym uczynku, nie ma bezpośredniego świadka tego zdarzenia, a ciąg tych dowodów, domniemań, poszlak, nie stanowi nierozerwalnego łańcucha dowodów prowadzących do potwierdzenia tezy oskarżenia. Najważniejszy dowód, który przeczy i poddaje w wątpliwość sprawstwo oskarżonego są to dowody z opinii biegłych, a w szczególności biegłego ds. badania śladów biologicznych, który wskazuje, że co najmniej dwie osoby mogły prowadzić ten pojazd. Wobec przerwania tego łańcuchu domniemań i poszlak, nie ma materialnych podstaw do przypisania odpowiedzialności karnej oskarżonemu. Dlatego wniosek może być tylko jeden - uniewinnienie - podkreślał obrońca.

Reklama

- Jestem niewinny. To nie ja prowadziłem pojazd - spuentował oskarżony.

Ogłoszenie wyroku w sprawie zaplanowano na kwiecień. Sąd zadecydował jednak o wznowieniu przewodu sądowego i uzupełnienie go o opinię biegłego i przesłuchanie świadka.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości