Reklama

Jest wyrok ws. byłego pijanego policjanta, który podróż zakończył w rowie

Na karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata został skazany były policjant kartuskiej drogówki, który odpowiadał za jazdę w stanie nietrzeźwości. Podróż VW Polo w styczniu 2021 roku zakończył na przydrożnych barierkach, sam lądując w rowie. Ponadto sąd orzekł wobec niego pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów, kwotę 7.000 zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej oraz obciążył go kosztami procesu i opłatami sądowymi.

W środę odbyła się publikacja wyroku w procesie przeciwko byłemu policjantowi kartuskiej drogówki, który w styczniu 2021 roku miał spowodować kolizję będąc w stanie nietrzeźwości. Sąd skazał Marcina K. na karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata Ponadto sąd orzekł wobec niego pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów, kwotę 7.000 zł na rzecz Funduszu  Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej oraz obciążył go kosztami procesu i opłatami sądowymi. 

-  W niniejszej sprawie wszystkie dowody przeprowadzone i ujawnione w toku postępowania sądowego należało uwzględnić jako wiarygodne, za wyjątkiem wyjaśnień oskarżonego, które w ocenie sądu stanowiły jedynie nieprawdziwą linię obrony, kształtowaną w toku całego postępowania celem uniknięcia odpowiedzialności za zarzucany mu występek. Opierając się na tych zasługujących na wiarę dowodach, sąd ustalił następujący stan faktyczny. Oskarżony w dniu 11 stycznia 2021 roku po spożyciu alkoholu, znajdując się w stanie nietrzeźwości, prowadził w ruchu lądowym pojazd mechaniczny marki VW Polo. W miejscowości Miechucino, jadąc w kierunku Sierakowic, zjechał na lewe pobocze, a następnie uderzył w barierę energochłonną. Z uwagi na nachylenie pojazdu nad stromą skarpą, podczas próby wyjścia z pojazdu, po otwarciu drzwi kierowcy, wypadł z pojazdu do przydrożnego rowu - uzasadniała wyrok sądzie Joanna Stella-Borkowicz. 

Reklama
Joanna Stella-BorkowiczJoanna Stella-Borkowicz

- Dokonując powyższych ustaleń stanu faktycznego, a tym samym oceny wiarygodności dowodów przeprowadzonych w toku postępowania sądowego, w ocenie sądu, na podkreślenie zasługiwało ułożenie pojazdu po zdarzeniu. Auto znajdowało się nad skarpą z przechyleniem na lewą stronę. Świadkowie jako pierwsi przybyli na miejsce zdarzenia, zgodnie potwierdzili, że w samochodzie były otwarte drzwi od strony kierowcy, a oskarżony leżał w rowie bezpośrednio pod otwartymi drzwiami kierowcy. Tam też znajdowały się ślady jego krwi. Ponadto jeden ze świadków zeznał, że z innym świadkiem przesunęli oskarżonego, ponieważ obawiali się, że pojazd zsunie się na niego ze skarpy. Powyższe w sposób jasny i jednoznaczny wskazuje na to, że to właśnie oskarżony próbował wysiąść z pojazdu z miejsca kierowcy. Logiczne jest, że gdyby zajmował inne miejsce w pojeździe, byłyby otwarte także inne drzwi - kontynuowała. 

Ponadto sąd wziął pod uwagę zeznania świadków dotyczących tego, że przybyli na miejsce krótko po zdarzeniu, o czym świadczyło ciepłe ciało oskarżonego przy niskich zimowych temperaturach, śniegu oraz tego, że nie zauważyli żadnej innej osoby w pobliżu zdarzenia. Także przybyli na miejsce strażacy, dokonując penetracji terenu, nie ujawnili w pobliżu żadnej osoby. Nie znaleziono także żadnych śladów świadczących o obecności innej osoby. Co więcej, jak uznał sąd, nachylenie pojazdu, wskazywałoby, że ewentualny inny kierowca musiałby również wpaść do rowu. 

Reklama
- Jedynie jako uzupełniający materiał dowodowy należało uwzględnić sporządzone w toku śledztwa, jak i postępowania sądowego opinie biegłych z dziedziny genetyki, osmologii i toksykologii. W głównej mierze z uwagi na okoliczności przytoczone w treści złożonych ustnie opinii uzupełniających. W pierwszej kolejności należało zwrócić na treść opinii biegłego toksykologa, który jak wielokrotnie podkreślał opierał się na danych statystycznych, nie rozstrzygał, jak było w tej konkretnej sprawie (...). Z opinii biegłego osmologii wynika, że stwierdzono zgodność zapachową pomiędzy śladem zabezpieczonym z siedziska kierowcy a materiałem pobranym od oskarżonego. Natomiast wbrew twierdzeniu obrońcy oskarżonego nie przeczą zaprezentowane wnioski opinii biegłego z dziedziny genetyki, który stwierdził, że zabezpieczone ślady z kierownicy nie należą do oskarżonego, że pochodzą one jedynie od mężczyzny i kobiety. W toku opinii ustnej, uzupełniającej biegły w dosyć jasny wytłumaczył, że niestwierdzenie materiału genetycznego określonej osoby na danej powierzchni, nie może świadczyć o tym, że dana osoba z tą powierzchnią nie miała kontaktu - podkreślała sędzia. 

Przy wymierzaniu kary sąd wziął pod uwagę to, że Marcin K. był przez wiele lat funkcjonariuszem policji. 

Reklama
- Sąd w szczególności uwzględnił fakt, że oskarżony przez wiele lat był funkcjonariuszem policji, cechował się większą od zwykłego obywatela świadomością skutków prowadzenia pojazdów w stanie nietrzeźwości zarówno w sensie prawnym, jak i faktycznym. Będąc na służbie często sam dokonywał czynności na miejscach wypadków drogowych ze skutkami śmiertelnymi, które powodowane były nierzadko przez nietrzeźwych kierowców, a zatem tym bardziej było wymagać od niego również poza służbą postępowania zgodnie z prawem. Z przywołanych powodów sąd nie uwzględnił wniosku prokuratora o skazanie oskarżonego na karę łagodniejszego rodzaju, czyli ograniczenia wolności - podnosiła sędzia Joanna Stella-Borkowicz. 

Wyrok jest nieprawomocny. Stronom służy prawo odwołania się od niego. 

Reklama

Przypomnijmy, że do zdarzenia z udziałem policjanta kartuskiej drogówki doszło 11 stycznia 2021 roku przed godziną 23. na drodze relacji Miechucino - Cieszenie. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynikało, że kierujący VW Polo stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na pobocze, gdzie uderzył w barierki energochłonne. Po zatrzymaniu się i otwarciu drzwi, mężczyzna miał wpaść do rowu. Sytuację zauważył świadek, który powiadomił służby. Policjant był po służbie. 

Od funkcjonariusza pobrano krew do badań. Miał w organizmie ponad trzy promile alkoholu!

Reklama

Prokurator przedstawił mu zarzut prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Funkcjonariusz nie odniósł się do zarzucanego mu czynu oraz odmówił składania wyjaśnień. Zastosowano wobec niego środki wolnościowe w postaci zakazu opuszczania kraju oraz poręczenia majątkowego w wysokości 8.000 zł. Prokurator zadecydował także o zawieszeniu go w czynnościach służbowych. 

Tuż po zdarzeniu z udziałem funkcjonariusza Komendant Powiatowy Policji w Kartuzach podjął decyzję o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego wobec policjanta, a  jednocześnie wszczęta została procedura zwolnienia go ze służby. Policjant został zwolniony z dniem 22 marca 2021 roku w toku postępowania administracyjnego. Postępowanie dyscyplinarne zostało zakończone 2 kwietnia. Zostało umorzone. z uwagi na to, że funkcjonariusz już wcześniej został zwolniony ze służby.

Reklama

Proces przeciwko byłemu funkcjonariuszowi Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach ruszył we wrześniu. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Złożył wyjaśnienia oraz poinformował, że będzie odpowiadał jedynie na pytania swojego obrońcy.

- Nie przyznaję się do zarzucanego mi czynu. Jestem właścicielem samochodu VW Polo. Na co dzień użytkuję go z żoną na zmianę. Tego dnia, którego doszło do tego zdarzenia, spożywałem alkohol z innymi osobami, których danych nie chcę ujawniać. Po zakończeniu spotkania zostałem odwożony do domu przez osobę, która oddaliła się z miejsca zdarzenia. Nie chce ujawniać jej danych z uwagi na konsekwencje związane z nieudzieleniem pomocy bądź społeczne, czy zawodowe. Zdarzył się wypadek, którego do końca nie pamiętam. Ocknąłem się po chwili. Nie byłem kierowcą. Z uwagi na takie stężenie alkoholu nie mógłbym ustać na nogach, a co dopiero prowadzić pojazd. Niejednokrotnie badałem kierujących na zawartość alkoholu, również testowałem to urządzenie na sobie. Przy stężeniu około dwóch dwóch promili alkoholu, w moim przypadku to był stan agonalny. O prowadzeniu pojazdu w takim stanie fizycznie było to niemożliwe - zeznawał oskarżony Marcin K.

Reklama

Podczas grudniowej rozprawy zeznawali biegli z zakresu osmologii i genetyki. Biegły z zakresu osmologii stwierdził, że na miejscu kierowcy znajduje się zapach oskarżonego, ale mógł być on pozostawiony nawet kilka dni przed zdarzeniem. Z kolei z uwagi na brak innych próbek, nie można wykluczyć, czy w pojeździe znajdowały się także inne osoby. Biegły z zakresu genetyki stwierdził z kolei, że pobrane ślady z kierownicy pojazdu nie należą do oskarżonego, a z drążka zmiany biegów są niejednoznaczne. Zabezpieczone ślady można więc, zdaniem biegłego, identyfikować z co najmniej z dwiema osobami - kobietą i mężczyzną.

Reklama

Na trzeciej rozprawie, która odbyła się pod koniec stycznia, zeznania składał zespół ratownictwa medycznego, który przybył na miejsce zdarzenia, jak i policjanci.

W kwietniu sąd zamknął przewód sądowy i oddał głos stronom. 

Prokuratura wniosła o skazanie byłego policjanta na karę roku i sześciu miesięcy ograniczenia wolności.

- Marcin K. został oskarżony o popełnienie przestępstwa kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości. Oskarżony nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu, niemniej w świetle przeprowadzonych dowodów, należy uznać, że jest to przyjęta przez oskarżonego linia obrony. Przesłuchani w sprawie świadkowie nie wskazali, aby na miejscu zdarzenia była inna osoba, która mogłaby kierować pojazdem. Dodatkowo usytuowanie pojazdu oraz oskarżonego w rowie świadczy właśnie o tym, że to oskarżony prowadził pojazd. W związku z powyższym wnoszę o uznanie oskarżonego za winnego i wymierzenie mu kary jednego roku i sześciu miesięcy ograniczenia wolności polegającym na wykonywaniu pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godzin w stosunku miesięcznym, zasądzenie świadczenia na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej w wysokości 5.000 zł, orzeczenia zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres pięciu lat oraz zasądzenie kosztów i opłat sądowych - wnosiła prokurator Dorota Rutkowska- Gorska z Prokuratury Rejonowej w Pruszczu Gdańskim.

Reklama

Obrona z kolei wniosła o uniewinnienie oskarżonego.

- Nie ma bezpośrednich i niebudzących wątpliwości dowodów na to, że oskarżony prowadził pojazd pod wpływem alkoholu w dniu wskazanym w akcie oskarżenia, a skoro nie ma jednoznacznych dowodów, to tylko nasuwa się jeden wniosek - uniewinnienie. Tak naprawdę prokuratura opiera się wyłącznie na domniemaniu tego, że oskarżony będąc pod wpływem alkoholu prowadził pojazd w ruchu lądowym. Dlaczego wskazuję na to, że jest to domniemanie? Wręcz można powiedzieć, że materiał dowodowy jest jedynie poszlakowy. Nie złapano oskarżonego na tzw. gorącym uczynku, nie ma bezpośredniego świadka tego zdarzenia, a ciąg tych dowodów, domniemań, poszlak, nie stanowi nierozerwalnego łańcucha dowodów prowadzących do potwierdzenia tezy oskarżenia. Najważniejszy dowód, który przeczy i poddaje w wątpliwość sprawstwo oskarżonego są to dowody z opinii biegłych, a w szczególności biegłego ds. badania śladów biologicznych, który wskazuje, że co najmniej dwie osoby mogły prowadzić ten pojazd. Wobec przerwania tego łańcuchu domniemań i poszlak, nie ma materialnych podstaw do przypisania odpowiedzialności karnej oskarżonemu. Dlatego wniosek może być tylko jeden - uniewinnienie - podkreślał obrońca.

Reklama

- Jestem niewinny. To nie ja prowadziłem pojazd - spuentował oskarżony.

Ogłoszenie wyroku w sprawie zaplanowano na kwiecień. Sąd zadecydował jednak o wznowieniu przewodu sądowego i uzupełnienie go o opinię biegłego i przesłuchanie świadka.

 

 

 

Czy sąd wydał sprawiedliwy wyrok?

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości