Przed Sądem Rejonowym w Kartuzach ruszył proces w sprawie ustawienia znaku zakazującego wjazd na drogę wewnętrzną do stoiska plenerowego kwiaciarni na Placu św. Brunona. Sąd początkowo wydał wyrok nakazowy w tym zakresie i ukarał burmistrza grzywną. Burmistrz wniósł jednak sprzeciw, co poskutkowało tym, że proces rozpoczął się w trybie zwykłym.
Przypomnijmy, że wyrokiem nakazowym z dnia 12 kwietnia 2021 roku Sąd Rejonowy w Kartuzach ukarał grzywną burmistrza Kartuz Mieczysława Gołuńskiego za to, że zlecił wadliwe oznakowanie drogi wewnętrznej poprzez ustawienie oznakowania wprowadzającego w błąd użytkowników ruchu co do niemożliwości korzystania z tejże drogi celem dojazdu do plenerowego stoiska kwiaciarni. Wniosek o ukaranie do sądu w tej sprawie skierowała policja. Zawiadomienie na policję złożyła z kolei właścicielka kwiaciarni.
Burmistrz wniósł jednak sprzeciw od tego wyroku, co poskutkowało rozpoczęciem się procesu w trybie zwykłym. W konsekwencji przed tygodniem w Sądzie Rejonowym w Kartuzach otwarto przewód sądowy w tej sprawie.
- Zarządcą drogi jest gmina, więc gmina może stawiać na swojej drodze takie znaki, jakie są jej potrzebne. Myślę, że sąd stwierdzi, że ustawienie tego znaku odbyło się zgodnie z prawem - podkreśla burmistrz Kartuz Mieczysław Gołuński.
- Ta droga zgodnie z obowiązującym miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego stanowi teren dróg wewnętrznych z zapisem: "Dostępność do terenów przyległych: bez ograniczeń", a burmistrz ma prawo zarządzać nią, ale zgodnie ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem terenu i respektując postanowienia sądów, do których niestety burmistrz się nie stosuje. A wystarczyłoby tylko trochę dobrej woli i działań burmistrza dla dobra wszystkich mieszkańców, jak to obiecywał przed wyborami. W tej sprawie toczą się więc postępowania administracyjne i sądowe, które wyjaśnią status tej drogi i czy postępowanie burmistrza jest zgodne z prawem i obowiązującymi przepisami - akcentuje z kolei właścicielka kwiaciarni Danuta Zaremba.
Dodajmy, że spór pomiędzy gminą Kartuzy, a właścicielami kwiaciarni na placu św. Brunona w Kartuzach trwa od wiosny 2018 roku. Wówczas to zakończyła się modernizacja parkingu przy drodze wojewódzkiej. Wraz z jej finalizacją droga pomiędzy parkingiem a posesją właścicieli kwiaciarni, decyzją władz gminy Kartuzy, została wyłączona z ruchu. Stanęły na niej donice z kwiatami, a przy bramie wjazdowej do kwiaciarni, gdzie przez lata funkcjonowało plenerowe stoisko drzewek i krzewów, ławki.
W związku z taką decyzją gminy właściciele kwiaciarni wnieśli do sądu pozew. Domagają się przywrócenia możliwości korzystania z drogi co prawda wewnętrznej, ale publicznej. Z uwagi na długotrwałość postępowania, wystąpili też do sądu z wnioskiem o ustanowienie drogi koniecznej na czas procesu. Sąd Rejonowy w Kartuzach odrzucił wniosek. Z kolei Sąd Okręgowy w Gdańsku nakazał gminie Kartuzy umożliwienie wnioskodawcom przechodu i przejazdu od ich nieruchomości do drogi publicznej - drogi wojewódzkiej nr 211 przez drogą wewnętrzną.
Po uzyskaniu orzeczenia sądu, gmina postawiła przy wjeździe znaki - najpierw informujące o tym, że jest ścieżka rowerowo-piesza, a później dodatkowo też zakazu wjazdu. Droga została zmieniona na strefę o zakazie ruchu. Przy wjeździe stanęli też strażnicy miejscy, by pilnować, czy kierowcy przestrzegają oznakowań.
Dla niektórych kierowców wjazd na sporną drogę zakończył się mandatem karnym. Jedna z ukaranych złożyła jednak wniosek do sądu o uchylenia mandatu. Sąd przychylił się do jej wniosku, podkreślając w orzeczeniu, że to znak został postawiony przez gminę bez podstawy prawnej, więc nie może on rodzić żadnych skutków dla osób go nieprzestrzegających. Sąd przypomniał też, że na czas procesu droga powinna być udostępniona dla ruchu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"Zarządcą drogi jest gmina, więc gmina może stawiać na swojej drodze takie znaki, jakie są jej potrzebne." XD Fajny burmistrz, taki błyskotliwy.
Dobrze mówi, zarządca drogi decyduje o jej oznakowaniu. Oczywiście musi ono też być zgodne z przepisami ustaw.
Ktoś tu był ewidentnie bity w dzieciństwie i próbuje odreagować na spoleczeństwie
Od kiedy sąd może uchylić mandat jeśli był wystawiony za czyn będący wykroczeniem ? Który sędzia był taki mądry ?
Nie może, chyba że podstawa do kwalifikacji tego jako wykroczenie nie istniała w tym momencie, bo znak był nielegalny. :-)
Kierowca ma obowiązek przestrzegać każdego znaku na drodze. Jeśli uważa że znak stoi nielegalnie to po to ma prawo do odmowy jego przyjęcia. Mandat karny staje się prawomocny z chwilą jego podpisania. Sąd nie miał prawa go uchylać.
Do Obywatel: Jak udowodnisz komuś że znak jest postawiony nielegalnie? Masz wgląd w akta? Widać że jesteś z Sierakowic bo nie grzeszysz inteligencją
Ma przestrzegać i dlatego odwołujesz się nie od winy, a od podstawy do wystawienia go.
jeżeli mandat został wystawiony na podstawie błędnych przesłanek tj. faktycznie nie było wykroczenia ale funkcjonariusz go wypisał kierując się nieprawidłową podstawą prawą lub błędną oceną zdarzenia - mandat powinien być anulowany. To się nazywa prawidłowe rozpoznanie sprawy. Ty pewnie najpierw byś obcinał ręce a potem pytał czyją własnością są zakupy w siatce którą delikwent nosi ... dobrze że nie jesteś sędzią.
Sędzia to nie bóg. Omylność sędziów w Polsce jest zastraszająco często. Nawet na tak prostym przypadku uchylenia mandatu widać jak niski jest poziom orzekania w Polsce.
skąd takie świry jak obywatel pochodzą, ten gość ma lewackie siano w głowie
A to znaczy, że strażnik miejski przekroczył swoje uprawnienia wystawiając mandat, za wykroczenie, którego kierowca nie popełnił bo oznakowanie było błędne? Mnie tylko zawsze zastanawia jak ten burmistrz to robi, że wszędzie tam gdzie się czegoś dotknie to jest chaos, zamieszanie i sąd.
Mandat nałożony zgodnie z prawem, sąd nie miał prawa go uchylać. Nie baw się w prawnika.
Czyli, że jak postawię tam dowolny znak, a znajdzie się tam strażnik miejski i stwierdzi, że kierujący nie zastosował się do tego znaku, to może mu wystawić mandat? A następnego dnia jak zmienię znak na inny i inny kierujący "złamie" obecny ten znak i strażnik miejski znowu wystawi mandat to będzie wszystko prawnie w porządku? Nawet jeśli się okaże, że znaki ustawiane są nielegalnie? Czyli znak jest nielegalny, ale mandat do niezastosowania się do znaku już jest legalny, tak?
Samowolne ustawianie znaków jest wykroczeniem. Nie ty jesteś od rozstrzygania czy znak postawiony zgodnie z prawem. Masz go przestrzegać. Jeśli twoim zdaniem znak stoi nielegalnie to odmów przyjęcia mandatu. Póki co w Polsce mandat podpisany jest prawomocny a sąd może uchylić go tylko w konkretnych przypadkach. W tym przypadku sąd uchylił mandat nieprawidłowo. Podać nazwisko sędziego, który to zrobił.
Do Obywatel: Jak udowodnisz komuś że znak jest postawiony nielegalnie? Masz wgląd w akta? Widać że jesteś z Sierakowic bo nie grzeszysz inteligencją
Nijak. Póki stoi znak masz go przestrzegać a policja czy straż miejska mogą wystawiać mandaty.
To jest to w końcu droga czy nie jest? Bo wg dróg wojewódzkich jednak jest, dlaczego tak sądzę, bo jadąc drogą wojewódzką jest znak informujący o skrzyżowaniu z drogą podporządkowaną, a w zasadzie, że poruszamy się drogą z pierwszeństwem (znak D-1), znak ten jest powtórzony za tą "drogą" na wysokości sygnalizacji świetlnej - przejścia dla pieszych i tak poruszamy się droga z pierwszeństwem, aż do ronda za wiaduktem, gdzie ten znak został "odwołany" (znak D-2). Nie ma znaku informującego na drodze wojewódzkiej z jednej jak i drugiej strony o zakazie skrętu w tą drogę przy kwiaciarni, tak jak ma to miejsce kawałek dalej, przy samym urzędzie miejskim gdzie pod znakiem D-1, umieszczono znak B-22 (zakaz skrętu w prawo). Tym samym zachowanie burmistrza wprowadza oczywisty chaos w tych swoich poczynaniach, twierdząc że może ustawiać na tej drodze znaki jakie chce, bo z tego przykładu widać, że znaki na wewnętrznej drodze ustawia, ale nie ma wpływu na oznaczenie na drodze wojewódzkiej, które powinny być tożsame z tymi na drodze wewnętrznej, aby kierowcy mogli wcześniej zostać poinformowani o zakazie skrętu w tą drogę, a takich znaków na drodze wojewódzkiej nie ma. A skoro znaków nie ma, to wg mnie w dokumentacji zarządu dróg wojewódzkich, jest informacja, że znajduje się tam droga podporządkowana.
Pierwszy raz czytam wpis kaszuba, który potrafi umieszczać znaki interpunkcyjne
Najlepiej pozostawić to do interpretacji wielmożnego burmistrza, ew. odwołać się do dziennika ustaw na twitterze Morawieckiego.
Z przebiegu dyskusji dochodzimy do wniosku że : niemądry jest sąd , na tym samym poziomie był kierowca, o właścicielce posesji do której nie można dojechać nawet proszę nie wspominać Wniosek: racje ma nasz wszechwiedzący tylko czemu udowadniać to wszystko trzeba zawsze w sądzie Jeden człowiek i Kartuzy mają przechlapane !!!
Bili cię w szkole, prawda?
i tak od trzydziestu lat?
Dzień bez sądu to dla kciukowego widać dzień stracony. Widać chłop ma potężne kompleksy albo ORMO ma we krwi.
PANIE BURMISTRZU TO OBŁĘD TAKIE UTRUDNIENIA ROBI PAN PROSZĘ SIĘ ZAJĄC ŚCIEZKAMI ROWEROWYMI KTÓRE PROWADZA DO NIKAD
A jak już jesteśmy przy drogach, pod koniec zeszłego roku był robiony remont ulicy Kościerskiej, zarówno jezdni jak i chodnika. Co burmistrz sadzi o jakości wykonanych prac, tak wiem, to ni eon zlecał bo to droga wojewódzka, ale ponoć uważa się za gospodarza tego miasta, więc skoro jest gospodarzem, czy uważa że to co zostało zrobione jest zrobione należycie? Nie mam na myśli tu oczywiście zjazdu gdzie ów gospodarz mieszka, ale cały odcinek remontowany, czy jako dobrego gospodarza, który codziennie porusza się tą remontowaną drogą, uważa że wszystko jest ok? No i nie można było "pociągnąć" chodnika aż do wjazdu Moradu? Znowu jakieś problemy z komunikacją i dogadywaniem się? Czy zwyczajny brak myślenia o poprawie komfortu pieszych?
Znowu nasz Pan Burmistrz.... Ciekawe do kogo Jutro się przyczepi?
Beka z gościa. Co to za tabliczka pod znakiem? Taka tabliczka nie ma racji bytu i nie powinna się tam. Znalezc.to znak nakazujący czy informacyjny czy co? Kto to wymyślił? Masakra.
W zasadzie chyba masz rację, te dodatkowe opisy pod tym znakiem, że dotyczy to tylko "mieszkańców" jest... niezgodne z tym co mówią przepisy o znakach drogowych. Jeszcze to sobie sprawdzę, bo przypominam sobie, że te podpisy pod znakami muszą być zawarte w rozporządzeniu ministra, jest tam szczegółowo opisane które mają "moc prawną".
Pod remize zapraszam
"Zarządcą drogi jest gmina, więc gmina może stawiać na swojej drodze takie znaki, jakie są jej potrzebne." XD Fajny burmistrz, taki błyskotliwy.
Dobrze mówi, zarządca drogi decyduje o jej oznakowaniu. Oczywiście musi ono też być zgodne z przepisami ustaw.
Ktoś tu był ewidentnie bity w dzieciństwie i próbuje odreagować na spoleczeństwie