Niebawem poznamy wyrok w sprawie byłego już funkcjonariusza kartuskiej drogówki, który odpowiada przed sądem za jazdę w stanie nietrzeźwości. Prokuratura wniosła o skazanie go na karę roku i sześciu miesięcy ograniczenia wolności, obrona wnosi o uniewinnienie. - Jestem przekonany co do tego, że oskarżenie sformułowało akt oskarżenia przekonania o tym, że oskarżony popełnił przestępstwo, natomiast dowody wcale na to nie wskazują - podnosił obrońca.
Za nami kolejna rozprawa w procesie przeciwko byłemu policjantowi kartuskiej drogówki, który w styczniu 2021 roku miał spowodować kolizję będąc w stanie nietrzeźwości. Podczas czwartkowego posiedzenia zeznawać miał policjant, jednak z uwagi na jego dłuższą nieobecność, sąd odczytał jego wcześniejsze zeznania. Zeznawał za to biegły z zakresu toksykologii, który w przesłanej do sądu opinii miał stwierdzić, że stężenie alkoholu, w jakim znajdował się oskarżony, prowadziło do nieprzytomności i niemożności prowadzenia pojazdu.
Podczas przesłuchania stwierdził jednak nie jest w stanie kategorycznie wskazać, że oskarżony był nieprzytomny i nie był w stanie prowadzić pojazd.
- Jest to bardzo trudne określenie. Opieram się na danych statystycznych, które mówią, że przy takim stężeniu z reguły może wystąpić stan nieprzytomności, który uniemożliwia prowadzenie pojazdu. Nie mogę jednak powiedzieć, że na pewno w tym przypadku wystąpił stan nieprzytomności. Jeżeli w badaniu stwierdzono, że oskarżony nie był kontaktowy, to mogło to wynikać z urazu po wypadku, natomiast, czy rzeczywiście tak było, nie potrafię tego powiedzieć. Proszę zwrócić uwagę, że podaję w opinii, że nawet przy dużych stężeniach alkoholu dana osoba w badaniu lekarskim może być uznana za osobę trzeźwą po spożyciu dużej ilości alkoholu, ale równie dobrze ta sama osoba po spożyciu bardzo niewielkiej ilości alkoholu może być uznana w badaniu lekarskim za osobę nietrzeźwą (...) Stężenie alkoholu we krwi podczas zdarzenia (tj. 1,5 h przed badaniem - przyp. red.) powinno być niższe, gdyż badanie zostało wykonane w fazie wyrównania stężeń, która świadczy o zakończeniu procesu wchłaniania się alkoholu do organizmu - zeznawał biegły.
Po odebraniu wszystkich zeznań, sędzia zamknęła przewód sądowy i głos oddała stronom postępowania. Prokuratura wniosła o skazanie byłego policjanta na karę roku i sześciu miesięcy ograniczenia wolności.
- W całości podtrzymuje wnioski z rozprawy z dnia 4 kwietnia br. Wnoszę o uznanie oskarżonego za winnego i wymierzenie mu kary jednego roku i sześciu miesięcy ograniczenia wolności polegającym na wykonywaniu pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godzin w stosunku miesięcznym, zasądzenie świadczenia na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej w wysokości 5.000 zł, orzeczenia zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres pięciu lat oraz zasądzenie kosztów i opłat sądowych - wnosiła prokurator Dorota Rutkowska- Gorska z Prokuratury Rejonowej w Pruszczu Gdańskim.
Obrona z kolei wniosła o uniewinnienie oskarżonego.
- Oczywiście również podtrzymuje swoją mowę obrończą. Chciałbym jednak dodać parę rzeczy, gdyż po przeprowadzeniu dodatkowych dowodów, w tej sprawie nic się nie zmieniło, a nawet śmiem powiedzieć więcej, że jest więcej dowodów przeciwnych tezie oskarżenia niż było do tej pory. Proszę sąd, aby miał odwagę orzec na podstawie materiału dowodowego, ustalonego stanu faktycznego i przepisów procedury, szczególnie przy zastosowaniu zasady domniemanie niewinności. Oskarżonego uznaje się za niewinnego dopóki nie udowodni mu się winy. I tak naprawdę w tym procesie chodzi o dochodzenie winy popełnienia przestępstwa. Jestem przekonany co do tego, że oskarżenie sformułowało akt oskarżenia przekonania o tym, że oskarżony popełnił przestępstwo, natomiast dowody wcale na to nie wskazują. W tym procesie jest poszukiwanie dowodów co do tego, że rzeczywiście oskarżonemu można przypisać sprawstwo. Nie ma żadnego dowodu na takie stwierdzenie. Nie można orzekać na podstawie przekonania, czy mocnego przypuszczenia, że oskarżony mógł prowadzić pojazd. Nie mam pojęcia, ale mam przekonanie co do tego, że brak jest dowodów na to stwierdzających - podkreślał obrońca.
Publikacja wyroku została odroczona. Orzeczenie w tej sprawie mamy poznać w przyszłym tygodniu.
Przypomnijmy, że do zdarzenia z udziałem policjanta kartuskiej drogówki doszło 11 stycznia 2021 roku przed godziną 23. na drodze relacji Miechucino - Cieszenie. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynikało, że kierujący VW Polo stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na pobocze, gdzie uderzył w barierki energochłonne. Po zatrzymaniu się i otwarciu drzwi, mężczyzna miał wpaść do rowu. Sytuację zauważył świadek, który powiadomił służby. Policjant był po służbie.
Od funkcjonariusza pobrano krew do badań. Miał w organizmie ponad trzy promile alkoholu!
Prokurator przedstawił mu zarzut prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Funkcjonariusz nie odniósł się do zarzucanego mu czynu oraz odmówił składania wyjaśnień. Zastosowano wobec niego środki wolnościowe w postaci zakazu opuszczania kraju oraz poręczenia majątkowego w wysokości 8.000 zł. Prokurator zadecydował także o zawieszeniu go w czynnościach służbowych.
Tuż po zdarzeniu z udziałem funkcjonariusza Komendant Powiatowy Policji w Kartuzach podjął decyzję o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego wobec policjanta, a jednocześnie wszczęta została procedura zwolnienia go ze służby. Policjant został zwolniony z dniem 22 marca 2021 roku w toku postępowania administracyjnego. Postępowanie dyscyplinarne zostało zakończone 2 kwietnia. Zostało umorzone. z uwagi na to, że funkcjonariusz już wcześniej został zwolniony ze służby.
Proces przeciwko byłemu funkcjonariuszowi Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach ruszył we wrześniu. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Złożył wyjaśnienia oraz poinformował, że będzie odpowiadał jedynie na pytania swojego obrońcy.
- Nie przyznaję się do zarzucanego mi czynu. Jestem właścicielem samochodu VW Polo. Na co dzień użytkuję go z żoną na zmianę. Tego dnia, którego doszło do tego zdarzenia, spożywałem alkohol z innymi osobami, których danych nie chcę ujawniać. Po zakończeniu spotkania zostałem odwożony do domu przez osobę, która oddaliła się z miejsca zdarzenia. Nie chce ujawniać jej danych z uwagi na konsekwencje związane z nieudzieleniem pomocy bądź społeczne, czy zawodowe. Zdarzył się wypadek, którego do końca nie pamiętam. Ocknąłem się po chwili. Nie byłem kierowcą. Z uwagi na takie stężenie alkoholu nie mógłbym ustać na nogach, a co dopiero prowadzić pojazd. Niejednokrotnie badałem kierujących na zawartość alkoholu, również testowałem to urządzenie na sobie. Przy stężeniu około dwóch dwóch promili alkoholu, w moim przypadku to był stan agonalny. O prowadzeniu pojazdu w takim stanie fizycznie było to niemożliwe - zeznawał oskarżony Marcin K.
Reklama
Podczas grudniowej rozprawy zeznawali biegli z zakresu osmologii i genetyki. Biegły z zakresu osmologii stwierdził, że na miejscu kierowcy znajduje się zapach oskarżonego, ale mógł być on pozostawiony nawet kilka dni przed zdarzeniem. Z kolei z uwagi na brak innych próbek, nie można wykluczyć, czy w pojeździe znajdowały się także inne osoby. Biegły z zakresu genetyki stwierdził z kolei, że pobrane ślady z kierownicy pojazdu nie należą do oskarżonego, a z drążka zmiany biegów są niejednoznaczne. Zabezpieczone ślady można więc, zdaniem biegłego, identyfikować z co najmniej z dwiema osobami - kobietą i mężczyzną.
Na trzeciej rozprawie, która odbyła się pod koniec stycznia, zeznania składał zespół ratownictwa medycznego, który przybył na miejsce zdarzenia, jak i policjanci.
W kwietniu sąd zamknął przewód sądowy i oddał głos stronom.
Prokuratura wniosła o skazanie byłego policjanta na karę roku i sześciu miesięcy ograniczenia wolności.
- Marcin K. został oskarżony o popełnienie przestępstwa kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości. Oskarżony nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu, niemniej w świetle przeprowadzonych dowodów, należy uznać, że jest to przyjęta przez oskarżonego linia obrony. Przesłuchani w sprawie świadkowie nie wskazali, aby na miejscu zdarzenia była inna osoba, która mogłaby kierować pojazdem. Dodatkowo usytuowanie pojazdu oraz oskarżonego w rowie świadczy właśnie o tym, że to oskarżony prowadził pojazd. W związku z powyższym wnoszę o uznanie oskarżonego za winnego i wymierzenie mu kary jednego roku i sześciu miesięcy ograniczenia wolności polegającym na wykonywaniu pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godzin w stosunku miesięcznym, zasądzenie świadczenia na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej w wysokości 5.000 zł, orzeczenia zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres pięciu lat oraz zasądzenie kosztów i opłat sądowych - wnosiła prokurator Dorota Rutkowska- Gorska z Prokuratury Rejonowej w Pruszczu Gdańskim.
Reklama
Obrona z kolei wniosła o uniewinnienie oskarżonego.
- Nie ma bezpośrednich i niebudzących wątpliwości dowodów na to, że oskarżony prowadził pojazd pod wpływem alkoholu w dniu wskazanym w akcie oskarżenia, a skoro nie ma jednoznacznych dowodów, to tylko nasuwa się jeden wniosek - uniewinnienie. Tak naprawdę prokuratura opiera się wyłącznie na domniemaniu tego, że oskarżony będąc pod wpływem alkoholu prowadził pojazd w ruchu lądowym. Dlaczego wskazuję na to, że jest to domniemanie? Wręcz można powiedzieć, że materiał dowodowy jest jedynie poszlakowy. Nie złapano oskarżonego na tzw. gorącym uczynku, nie ma bezpośredniego świadka tego zdarzenia, a ciąg tych dowodów, domniemań, poszlak, nie stanowi nierozerwalnego łańcucha dowodów prowadzących do potwierdzenia tezy oskarżenia. Najważniejszy dowód, który przeczy i poddaje w wątpliwość sprawstwo oskarżonego są to dowody z opinii biegłych, a w szczególności biegłego ds. badania śladów biologicznych, który wskazuje, że co najmniej dwie osoby mogły prowadzić ten pojazd. Wobec przerwania tego łańcuchu domniemań i poszlak, nie ma materialnych podstaw do przypisania odpowiedzialności karnej oskarżonemu. Dlatego wniosek może być tylko jeden - uniewinnienie - podkreślał obrońca.
Reklama
- Jestem niewinny. To nie ja prowadziłem pojazd - spuentował oskarżony.
Ogłoszenie wyroku w sprawie zaplanowano na kwiecień. Sąd zadecydował jednak o wznowieniu przewodu sądowego i uzupełnienie go o opinię biegłego i przesłuchanie świadka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze