Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"Nie do pomyślenia jest by pracownik wykonał prace zleconą firmie a swój rozrachunek bez wiedzy pracodawcy" tak myślałem 25 lat temu, mogę sypać przykładami, jest ich naprawdę wiele. Nie pisze tutaj o sprawie , którą poruszyłeś wyżej, to trochę inna sprawa, niemniej gdy pracodawca policzyłby zyski i straty z takich działań , wynik i tak będzie niekorzystny, trudno oddzielić materiał własny od materiału pracodawcy, jest mnóstwo materiałów pomocniczych, z których korzysta pracownik (kołki, taśmy, uchwyty itd.), bo one nie wiele kosztują, do tego dochodzi używanie narzędzi i elementów ulegających zużyciu - tarcze, wiertła, elektrody itp. Na koniec dwie najważniejsze sprawy, 1. zmęczenie pracownika, po takiej robocie do 23.00, następnego dnia snuje się w robocie i czeka na koniec, 2. wykorzystywanie czasu na swoje fuchy w godz. pracy rozmowy przez telefon, miałem lidera, która codziennie rozmawiał 2-3godz. wyłącznie w swoich sprawach, drobne przysługi - tylko na moment podjadę aby dogadać drobne sprawy z klientem, jedźmy tą drogą bo muszę na coś rzucić okiem albo podrzucić jakiś materiał itd. "Tylko zwracam uwagę na to że, to co ukradnie pracownik- złodziej to nic w porównaniu do tego co ukradnie pracodawca-złodziej. " z tym trudno się zgodzić, złodziejstwa są na dużą skalę, zwłaszcza takie przemyślane, stałe, każdego dnia, niestety za wiedzą innych pracowników, do tego dochodzi, że niektóre złodziejstwa nie tak drogę, mogą spowodować duże straty dla firmy, np. pracownik ukradł część materiału do uszlachetniania posadzki, z tego powodu robota jest wadliwa i pracodawca musi wykonać całość od nowa, a sama kradzież nie była tak cenna, pracownik nie dostarczył wszystkiego (coś sobie przywłaszczył), klient nie jest zadowolony, trwa długie wyjaśnianie, sprawa się powtarza i klient rezygnuje z naszych dostaw. Pracodawca na dużą skalę może okraść drugiego pracodawcę nie płacąc mu ale to nie ten wątek.
Kaz nie zgodzę się z Tobą. Twierdzisz ze pracownik robiąc fuchy okrada pracodawce. To nie do końca tak. Taka fucha robiona przy wykorzystaniu potencjału firmy (bo o takiej mówisz) jest to zwykle niedokończona praca która powinna wykonać firma, ale ze względu na nieopłacalność dla pracodawcy (bo ma np. coś innego bardziej opłacalnego do zrobienia) pozostawia to do zrobienia pracownikowi - po godzinach. Pracodawca wyraża na to zgodę i często sam podsuwa taki pomysł zleceniodawcy bo ma inne plany i takie drobne prace nie są mu na rękę. Nie do pomyślenia jest by pracownik wykonał prace zleconą firmie a swój rozrachunek bez wiedzy pracodawcy. Firmy produkcyjne które oferują swoje wyroby często tak postępują .Przykład: Klient kupuje drzwi, ale sobie ich nie zamontuje dlatego chce je ale tylko pod warunkiem ze będą z montażem. Montaż dla firmy - jednej sztuki - jest nie opłacalny dlatego by sprzedać drzwi firma „oddaje fuchę” pracownikom - fachowcom. Teraz kto tu kogo wykorzystał? Dzięki potencjałowi pracowników taka firma ma zlecenia. Poza tym nie wrzucam wszystkich do jednego worka wyraźnie napisałem „niektórzy” pracodawcy. Nie chce obrażać tych uczciwych bo tacy też są, ale oni nie mają problemu z pracownikami. W takiej firmie jest stała obsada i wszyscy się szanują. Inną sprawą są firmy z ciągłą rotacja pracowników (i to nie ich wina). Właściciele takich firm chcą się szybko wzbogacić i w każdym widzą złodzieja ( dlaczego? bo za prace należy się wynagrodzenie) Nie usprawiedliwiam też złodziejstwa pracowników czy pracodawców. Tylko zwracam uwagę na to że, to co ukradnie pracownik- złodziej to nic w porównaniu do tego co ukradnie pracodawca-złodziej. Dlatego ze taki pracodawca nie okrada jednej osoby tyko kilka czy kilka set, przez lata, a tym nikt nie piszę
ok koledzy, zapewne jest wielu, którzy tak robią ale to inny temat, tutaj mowa o okradaniu pracodawcy. Każdy z pracodawców mógłby tutaj pisać różne historie jak ich pracownicy okradają. Realizacja pewnych , czasem nawet skomplikowanych pomysłów jest godna realizacji filmowych. Moglibyśmy tak samo powiedzieć, że tylko w Polsce pracownicy okradają pracodawców. (jak każde uogólnienie i to nie jest prawdziwe, okradają złodzieje/ludzie nieuczciwi). Nie mniej proszę zwrócić uwagę na swoje rozmowy, z których często wynika, że w Polsce panuje ogólne przyzwolenie na okradanie pracodawców, zwłaszcza przy wykonywaniu tzw fuch, tutaj przyjmuje się za oczywiste, że pracownik może wykonać zlecenie prywatne przy wykorzystaniu potencjału firmy.
Racja! Niektórzy latami bezkarnie okradają pracowników. Kontrole przeprowadzane są tak by nic nie znałeś, a sądy pracy zamiast dochodzić prawdy i sprawiedliwości „łagodzą sytuacje” tak by doszło do ugody „ bo by się to ciągnęło”. Potem co? Taki wyzyskiwacz działa dalej jak dział. Polskie realia ... szkoda gadać
a kiedy zaczną być karani pracodawcy za okradanie pracowników? za dawanie oszukanych umów. nie liczenie godzin nadliczbowych? dostaną karę za zastraszanie i mobbing? Ludzie ogarnijcie się.
"Nie do pomyślenia jest by pracownik wykonał prace zleconą firmie a swój rozrachunek bez wiedzy pracodawcy" tak myślałem 25 lat temu, mogę sypać przykładami, jest ich naprawdę wiele. Nie pisze tutaj o sprawie , którą poruszyłeś wyżej, to trochę inna sprawa, niemniej gdy pracodawca policzyłby zyski i straty z takich działań , wynik i tak będzie niekorzystny, trudno oddzielić materiał własny od materiału pracodawcy, jest mnóstwo materiałów pomocniczych, z których korzysta pracownik (kołki, taśmy, uchwyty itd.), bo one nie wiele kosztują, do tego dochodzi używanie narzędzi i elementów ulegających zużyciu - tarcze, wiertła, elektrody itp. Na koniec dwie najważniejsze sprawy, 1. zmęczenie pracownika, po takiej robocie do 23.00, następnego dnia snuje się w robocie i czeka na koniec, 2. wykorzystywanie czasu na swoje fuchy w godz. pracy rozmowy przez telefon, miałem lidera, która codziennie rozmawiał 2-3godz. wyłącznie w swoich sprawach, drobne przysługi - tylko na moment podjadę aby dogadać drobne sprawy z klientem, jedźmy tą drogą bo muszę na coś rzucić okiem albo podrzucić jakiś materiał itd. "Tylko zwracam uwagę na to że, to co ukradnie pracownik- złodziej to nic w porównaniu do tego co ukradnie pracodawca-złodziej. " z tym trudno się zgodzić, złodziejstwa są na dużą skalę, zwłaszcza takie przemyślane, stałe, każdego dnia, niestety za wiedzą innych pracowników, do tego dochodzi, że niektóre złodziejstwa nie tak drogę, mogą spowodować duże straty dla firmy, np. pracownik ukradł część materiału do uszlachetniania posadzki, z tego powodu robota jest wadliwa i pracodawca musi wykonać całość od nowa, a sama kradzież nie była tak cenna, pracownik nie dostarczył wszystkiego (coś sobie przywłaszczył), klient nie jest zadowolony, trwa długie wyjaśnianie, sprawa się powtarza i klient rezygnuje z naszych dostaw. Pracodawca na dużą skalę może okraść drugiego pracodawcę nie płacąc mu ale to nie ten wątek.
Kaz nie zgodzę się z Tobą. Twierdzisz ze pracownik robiąc fuchy okrada pracodawce. To nie do końca tak. Taka fucha robiona przy wykorzystaniu potencjału firmy (bo o takiej mówisz) jest to zwykle niedokończona praca która powinna wykonać firma, ale ze względu na nieopłacalność dla pracodawcy (bo ma np. coś innego bardziej opłacalnego do zrobienia) pozostawia to do zrobienia pracownikowi - po godzinach. Pracodawca wyraża na to zgodę i często sam podsuwa taki pomysł zleceniodawcy bo ma inne plany i takie drobne prace nie są mu na rękę. Nie do pomyślenia jest by pracownik wykonał prace zleconą firmie a swój rozrachunek bez wiedzy pracodawcy. Firmy produkcyjne które oferują swoje wyroby często tak postępują .Przykład: Klient kupuje drzwi, ale sobie ich nie zamontuje dlatego chce je ale tylko pod warunkiem ze będą z montażem. Montaż dla firmy - jednej sztuki - jest nie opłacalny dlatego by sprzedać drzwi firma „oddaje fuchę” pracownikom - fachowcom. Teraz kto tu kogo wykorzystał? Dzięki potencjałowi pracowników taka firma ma zlecenia. Poza tym nie wrzucam wszystkich do jednego worka wyraźnie napisałem „niektórzy” pracodawcy. Nie chce obrażać tych uczciwych bo tacy też są, ale oni nie mają problemu z pracownikami. W takiej firmie jest stała obsada i wszyscy się szanują. Inną sprawą są firmy z ciągłą rotacja pracowników (i to nie ich wina). Właściciele takich firm chcą się szybko wzbogacić i w każdym widzą złodzieja ( dlaczego? bo za prace należy się wynagrodzenie) Nie usprawiedliwiam też złodziejstwa pracowników czy pracodawców. Tylko zwracam uwagę na to że, to co ukradnie pracownik- złodziej to nic w porównaniu do tego co ukradnie pracodawca-złodziej. Dlatego ze taki pracodawca nie okrada jednej osoby tyko kilka czy kilka set, przez lata, a tym nikt nie piszę
ok koledzy, zapewne jest wielu, którzy tak robią ale to inny temat, tutaj mowa o okradaniu pracodawcy. Każdy z pracodawców mógłby tutaj pisać różne historie jak ich pracownicy okradają. Realizacja pewnych , czasem nawet skomplikowanych pomysłów jest godna realizacji filmowych. Moglibyśmy tak samo powiedzieć, że tylko w Polsce pracownicy okradają pracodawców. (jak każde uogólnienie i to nie jest prawdziwe, okradają złodzieje/ludzie nieuczciwi). Nie mniej proszę zwrócić uwagę na swoje rozmowy, z których często wynika, że w Polsce panuje ogólne przyzwolenie na okradanie pracodawców, zwłaszcza przy wykonywaniu tzw fuch, tutaj przyjmuje się za oczywiste, że pracownik może wykonać zlecenie prywatne przy wykorzystaniu potencjału firmy.