Reklama

Gmina Kartuzy będzie musiała zwrócić 13 milionów złotych?

Burmistrz Kartuz od dwóch lat nie może uzyskać pozwolenia na użytkowanie kanalizacji dla Borowa. W połowie kwietnia zostały uchylone dwie kluczowe decyzje umożliwiające zakończenie budowy. Po raz kolejny gmina nie zdąży w terminie rozliczyć się z funduszem. Konsekwencją może być tylko rozwiązanie umowy o dofinansowanie i katastrofa dla finansów gminnych.

O licznych nieprawidłowościach związanych z budową kanalizacji, niefrasobliwych działaniach gminnych urzędników i bałaganie organizacyjnym pisaliśmy już wielokrotnie w naszych wcześniejszych publikacjach pt. Budowa kanalizacji dla Sitna i Borowa wstrzymana?, Sprzeciw PINB ws. kanalizacji w Borowie, Kartuzy. Narażają gminę na 100.000 zł kary!, Kanalizacja w Borowie. Co mają do ukrycia władze Kartuz?, Kontrakt stulecia, czy klapa stulecia?, Burmistrz Kartuz zaprzecza, a mieszkańcy dalej wpuszczani w kanał.

W czerwcu ubiegłego roku dzięki wyrozumiałości urzędników Ministerstwa Środowiska gminie udało się przesunąć o kolejny rok termin rozliczenia umowy o dofinansowanie. Termin ten upływa 30 lipca. Gmina nie ma jednak żadnych szans na to, aby uzyskać na czas pozwolenie na użytkowanie kanalizacji. Jest ono niezbędne do uznania, że budowa i realizacja projektu została zakończona.

Ze względu na liczne odstępstwa od pierwotnego projektu budowlanego inspektor nadzoru budowlanego wniósł sprzeciw do zawiadomienia o zakończeniu budowy. Następnie zobowiązał gminę do przygotowania projektu zamiennego. Na tej podstawie starosta uchylił swoją decyzję w sprawie pierwotnego pozwolenia na budowę, dzięki czemu inspektor nadzoru budowlanego mógł w to miejsce zatwierdzić projekt zamienny dostarczony przez gminę. Do wydania pozwolenia na użytkowanie wystarczyłoby, aby wszystkie te decyzje stały się prawomocne.

Wiemy, że ich wydanie było poprzedzone licznymi spotkaniami Krzysztofa Nowaka, powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, z burmistrzem Kartuz. O czym na nich dyskutowano? Nie wiemy. Wiemy tylko, że na spotkaniu noworocznym samorządowców Mirosława Lehman wyraziła szczególne podziękowanie dla pracowników wydziału budownictwa kartuskiego starostwa oraz pracowników powiatowego inspektoratu nadzoru budowlanego. Burmistrz okazała swoją wdzięczność za szybkie i sprawne wydawanie decyzji, które pozwolą zakończyć budowę.

W ostatnich dniach wojewoda stwierdził jednak nieważność decyzji starosty dotyczącej uchylenia pierwotnego pozwolenia na budowę. Powodem było wydanie jej z rażącym naruszeniem prawa. W decyzji wskazano działki, których nie obejmowało pierwotne pozwolenie na budowę.

Także wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego uchylił decyzję powiatowego inspektora nadzoru budowlanego zatwierdzającą zamienny projekt budowlany.

Jako powód wskazał na liczne naruszenia przepisów postępowania administracyjnego. Stwierdził też, że z uzasadnienia decyzji nie wynika, aby organ I instancji dokonał jakiejkolwiek analizy przedłożonego projektu budowlanego zamiennego pod kątem zgodności z przepisami o planowaniu przestrzennym, kompletności projektu budowlanego, wymaganych uzgodnień i czy wykonano go przez osoby uprawnione.

Nabieramy poważnych wątpliwości, czy gminie uda się kiedykolwiek uzyskać pozwolenie na użytkowanie tej części kanalizacji. Nie rozumiemy dlaczego pomimo tak silnego lobbingu ze strony Mirosławy Lehman inspektor nadzoru budowlanego nie potrafił wydać decyzji zgodnej z prawem. Czy skala nieprawidłowości jest tak wielka, że wydanie takiej decyzji jest niemożliwe?

Dotychczasowy przebieg zdarzeń przekreśla jakąkolwiek szansę na rozliczenie się gminy z wydatkowanych środków w terminie. Koszty kwalifikowane zadania, które nie może zostać ukończone, wyniosły 15,780 mln zł. Z czego dofinansowanie to 13,413 mln zł. To kwota, którą być może już wkrótce będzie musiał zwrócić samorząd.

Wiemy, że wojewoda prowadzi także postępowanie w sprawie unieważnienia pierwotnej decyzji o pozwoleniu na budowę kanalizacji. Jeżeli stwierdzi jej nieważność, to nie dość, że będzie trzeba oddać dofinansowanie, to nie będziemy też mieli kanalizacji. Są do tego podstawy, gdyż z naszych informacji wynika, że gmina wbrew oświadczeniom składanym przez burmistrza, nie posiada w pełni prawa do dysponowania gruntem pod jej budowę.

Od blisko trzech lat informujemy o nieprawidłowościach związanych z prowadzeniem przez Mirosławę Lehman budowy sieci kanalizacyjnej dla Dzierżążna, Borowa i Sitna. Ubolewamy nad tym, że rada miejska do dzisiaj nie wyraziła nawet najmniejszego zainteresowania tym problemem. Czy okaże zainteresowanie dopiero wtedy, kiedy gmina zwróci wielomilionowe dofinansowanie? Wtedy będzie już za późno.

Bartosz Kitowski

P.S. Decyzje wojewody i WINB są dostępne na stronie Watchdog Kartuzy.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    chestero - niezalogowany 2013-04-25 06:43:32

    @yogizkartuz: ona nie jest niczemu winna doch :lol::lol::lol:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2013-04-25 01:26:04

    Myra pewnie zwróci z własnej kasy? To jest żałosne, że urzędnicy Gminni pod dowództwem Myry nie potrafią skompletować papierów? Podobno Myra majaczy, że winny to jest ktoś inny a na pewno nie ona. Jak widać po Szpitalu, patent Myry do s ać do jezior pewnie po to wybudowała Marinę w Brodnicy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    TonyMonatana - niezalogowany 2013-04-24 18:24:45

    NO jak to co? :P Myra abdykuje i będzie jakiś nowy Franek czy coś

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości