Reklama

Policjanci kłamali ws. Rambo? Dwa śledztwa w prokuraturze

Sąd Okręgowy w Gdańsku skierował do prokuratury zawiadomienie w sprawie Rambo z Sierakowic. W przeciwieństwie do kościerskich śledczych, w zachowaniu policjanta, który groził swojej rodzinie bronią, widzi przestępstwo. Śledztwo prowadzi też Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz. Dotyczy ono składania fałszywych zeznań przez policjantów.

O sprawie pisaliśmy rok temu. Oba śledztwa są pokłosiem wydarzeń, które miały miejsce w nocy z 6 na 7 marca 2015 r. Jak informowaliśmy, policjant z Sierakowic wszczął wówczas awanturę domową. Był pijany. Wyciągnął broń i groził nią swojej rodzinie. Padły nawet strzały. O sprawie poinformowali nas zaniepokojeni mieszkańcy, którzy twierdzili, że nie był to pierwszy wybryk tego policjanta. Obawiali się, że kolejna jego awantura może zakończyć się tragicznie. Nasi informatorzy twierdzili też, że przełożeni policjanta po raz kolejny zamierzają zamieść sprawę pod dywan, pomimo iż tym razem swoje groźby kierowane wobec rodziny urealniał bronią służbową.

Jako, że w informacji pojawił się sygnał o używaniu broni, postanowiliśmy zapytać o to Komendanta Powiatowego Policji w Kartuzach insp. Tadeusza Trybusia. Ten jednak nie chciał z nami rozmawiać. Żadnej sensownej odpowiedzi do dzisiaj od niego nie uzyskaliśmy. Albo nie zrozumiał naszych pytań, albo przeszkodziliśmy mu w zamiataniu sprawy pod dywan.

Wersję o "zamiataniu" uprawdopodobnia fakt, że dopiero wtedy, kiedy zainteresowaliśmy się sprawą, czyli półtora miesiąca po zdarzeniu, komendant Trybuś znalazł powód, aby wszcząć wobec swojego podwładnego postępowanie dyscyplinarne.

Ustalenie tego, czy sierżant z Sierakowic nadal stwarza zagrożenie dla społeczeństwa i czy w dalszym ciągu dysponuje bronią palną zajęło nam kilka miesięcy. Zarówno insp. Tadeusz Trybuś, jak i ówczesny p.o. komendanta wojewódzkiego insp. Marian Szlinger robili wszystko, aby nie udzielić nam żadnych informacji w sprawie posługiwania się bronią przez pijanego policjanta. Zasłaniali się ważnym interesem służby. Ich odpowiedzi wprawiały nas w osłupienie. Obaj komendanci uważali bowiem, że to co robi policjant z bronią służbową w miejscu swojego zamieszkania jest jego prywatną sprawą, a ich zdaniem "informowanie o tym mogłoby narazić policjanta na niebezpieczeństwo i zakłócić porządek publiczny".

Poglądów obu komendantów nie podzielił Komendant Główny Policji, który uznając je za absurdalne, nakazał udzielenie informacji. Dopiero wtedy dowiedzieliśmy się, że sierżant z Sierakowic, który dorobił się w międzyczasie pseudonimu "Rambo", posiadał broń i przechowywał ją w domu za zgodą komendanta, a została mu ona odebrana za karę dopiero po ostrzelaniu domu rodzinnego.

Bezsilna była też żona policjanta, która o awanturze z użyciem broni i stosowaniu przemocy domowej zawiadomiła Prokuratora Rejonowego w Kartuzach. Ten wątpiąc w swoją bezstronność przekazał sprawę prokuratorom w Kościerzynie.

Nasi informatorzy już wtedy twierdzili, że to postępowanie zostanie umorzone. Do prokuratury w Kościerzynie miała udać się w tej sprawie specjalna delegacja policjantów z kartuskiej komendy. Wydawało nam się to niewiarygodne w państwie prawa, ale wkrótce, ku naszemu zdziwieniu, postępowanie zostało umorzone. Aż dwa miesiące zajęło nam uzyskanie z prokuratury motywów tej decyzji.

Z uzasadnienia umorzenia śledztwa prowadzonego przez prokurator Alicję Załucką dowiedzieliśmy się, że nie znalazła ona żadnych dowodów wskazujących na popełnienie przestępstwa przez funkcjonariusza policji, bo zarówno żona, jak i jego najbliższa rodzina odmówili złożenia zeznań. Prokurator ustaliła jedynie to, że policjant przebywał na urlopie wypoczynkowym, a w momencie zatrzymania był nietrzeźwy, jednak zachowywał się spokojnie. Podczas interwencji zabezpieczono zaś jego broń służbową.

Nie znalazła żadnych powodów, aby przesłuchać któregokolwiek z pięciu funkcjonariuszy interweniujących w nocy z 6 na 7 marca 2015 r., choćby po to, aby wyjaśnić dlaczego spokojnego człowieka - do tego policjanta - wyciąga się siłą w środku nocy z rodzinnego domu i odwozi się "na dołek" do wytrzeźwienia i jakim prawem zabiera się bez zgody komendanta powierzoną mu broń służbową, która powinna znajdować się zamknięta w sejfie. Śledztwo więc umorzyła.

Dla odmiany komendant Trybuś, chyba tylko dlatego, abyśmy się od niego w końcu odczepili, odwiesił swoje postępowanie i uznał, że jego podwładny dopuścił się jednak przewinienia dyscyplinarnego. Ukarał go za to karą nagany. Sierżant z Sierakowic opuścił już szeregi Policji, jednak nie z powodu swoich wybryków, a dlatego, że nie przeszedł badań lekarskich. Przez rok pobierał pensję, nie pełniąc służby. Obecnie jest na emeryturze.

Wydawałoby się, że na tym historia Rambo się zakończyła i została zamieciona pod dywan.

Jednak inne zdanie w tej sprawie ma Sąd Okręgowy w Gdańsku, przed którym toczy się prywatna sprawa sierżanta z Sierakowic. W przeciwieństwie do prokurator Alicji Załuckiej, sąd przesłuchał interweniujących funkcjonariuszy. Dostrzegł też przemoc domową.

- Sąd Okręgowy skierował pismo do Prokuratury Rejonowej w Kościerzynie dotyczące zachowań Waldemara D. - informuje rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku, Rafał Terlecki.

Prokuratura Rejonowa w Kościerzynie informuje jedynie, że sprawa została podjęta z umorzenia i prowadzi ją ponownie prokurator Alicja Załucka. Powody wznowienia śledztwa przemilcza.

Z kolei sprawą zeznań składanych na sali sądowej przez interweniujących w Sierakowicach policjantów zajęła się Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz.

- Wpłynęło do nas zawiadomienie. Po wykonaniu czynności sprawdzających, prokurator uznał, że przekazany materiał jest wystarczający, by wszcząć śledztwo. Sprawa dotyczy składania fałszywych zeznań przez dwóch funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach - mówi Jolanta Janikowska-Matusiak, Prokurator Rejonowy w Gdańsku-Wrzeszczu.

Prokurator wstrzymuje się od podawania jakichkolwiek innych informacji, ale od naszych informatorów wiemy, że sprawa ma związek z okolicznościami interwencji pamiętnego wieczoru w Sierakowicach. Wersje wydarzeń opowiadane przez funkcjonariuszy, a więc tego co widzieli i co robili podczas interwencji, diametralnie się różniły.

Rambo, za "numer", który wywinął, w każdym cywilizowanym kraju od razu pożegnałby się ze służbą - bez prawa do emerytury. Tymczasem z powodu solidarności zawodowej kolegów i przełożonych, pozwolono mu odejść "z tarczą".

Komendant Trybuś twierdzi, że nic nie wie o śledztwie prowadzonym we Wrzeszczu. Jednak gdy zapytaliśmy go o to, czy uważa, że policjanci, którzy pod przysięgą składają fałszywe zeznania mogą w dalszym ciągu pełnić służbę w Policji, odpowiada:

- To tylko polemika. Osoba jest niewinna dopóki sąd nie skarze jej prawomocnym wyrokiem. Nie można odnosić się do prowadzonego postępowania. Zgodnie z ustawą o Policji "Policjanta zwalnia się ze służby w przypadku skazania prawomocnym wyrokiem za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe, umyślne, ścigane z oskarżenia publicznego".

Zastanawiamy się jak insp. Tadeusz Trybuś chce skutecznie zapewniać porządek w powiecie kartuskim, skoro nie potrafi posprzątać pod własnym dywanem. Jak potoczą się dalsze losy tej sprawy? Czy dalej będzie zamiatana rękoma prokurator Załuckiej? Czy do prokuratury w Gdańsku też uda się specjalna delegacja?

Anna Lehmann
Bartosz Kitowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    druh - niezalogowany 2016-11-08 23:14:08

    Może Prokuratura Krajowa przyjrzałaby się w ostatnim czasie umorzeniom tzw. elicie lokalnej, a za przekleństwa duże wyroki???????????????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Hellboy - niezalogowany 2016-11-08 19:53:19

    BRAWO może w końcu pani Alicja dostanie trochę zimnej wody na głowę Brawo Brawo

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2016-11-08 19:44:40

    Gdybym był komendantem to mocno bym się zastanawiał w jakich jeszcze sprawach policjanci kłamali. Ilu niewinnych zostało ukaranych a z całą pewnością zastanawiałbym się nad dziwną śmiercią 29 latka. W portalu pisaliście o kliku co najmniej dziwnych zachowaniach policji. Chyba, że komendant lepiej zamiata pod dywanami w prokuraturze niż na swojej komendzie, jeżeli tak jest, to mam poważne wątpliwości czy powinien i umie dowodzić formacją policyjną. Bo nawet w prokuraturze czasami Sądy trzepią dywany.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości