To była spokojna okolica, otoczona masywem leśnym i położna nad jeziorem Głębokim. Część drzewostanu zniknęła. Została wycięta, bo żukowscy radni wyrazili zgodę na wyłączenie obszaru z Kartuskiego Obszaru Chronionego. W rejonie tym ma powstać duży budynek, ale póki co nie wiadomo, jaki konkretnie. Mieszkańcy obawiają się, że cisza i spokój oraz piękno przyrody, które były wizytówką tego miejsca, pozostały już tylko wspomnieniem. - Niestety jestem pewien, że inwestorzy nie poprzestaną na małych domkach kempingowych dla turystów, zainwestowali dużo pieniędzy i będą chcieli dużo zarobić. Szkoda, że naszym kosztem - zaznacza Piotr Prudziłko, jeden z protestujących mieszkańców.
W 2022 roku za sprawą Uchwały Rady Miejskiej w Żukowie zlikwidowany został fragment Kartuskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu Doliny Raduni na terenie gminy Żukowo. Ochrona Krajobrazu gwarantowała mieszkańcom okolic spokój i radość z piękna przyrody, a zwierzętom pokaźne połacie lasów gwarantujące ich rozród, rozwój oraz miejsca żerowania. Na tym obszarze występuje wiele gatunków zwierząt i roślin będących pod prawną ochroną m.in Wiewiórka Pospolita, Żuraw Zwyczajny, Czapla Siwa, bliżej nieokreślone gatunki nietoperzy, Dzięcioł Duży, Rak Błotny oraz wilczomlecz czy też Macierzanka Piaskowa.
- Wspomniane zniesienie ochrony obszaru poskutkowało już pierwszą dużą wycinką lasów oraz planami zabudowy budynkiem wielkopowierzchniowym przy granicy jeziora - wszystko to na górce przy jeziorze Głębokim w Borkowie koło Żukowa. Kiedyś problemem było wycięcie jednego drzewa, teraz można to zrobić masowo. Wycinka miała miejsce na działce rolnej, natomiast de facto była to działka zalesiona drzewostanem mieszanym. Drzewa wycięto w okresie lęgowym co poskutkowało tym, że młode ptaki, tracąc orientację w terenie oraz miejsce bytowania, walą w szyby okolicznych mieszkańców - grzmi lokalna społeczność.
Reklama
- Na przeciwko wycinki, przy jeziorze, deweloperzy planują postawienie budynku, który ma "niby służyć mieszkańcom", a tak naprawdę nie wiadomo jaki charakter ma mieć ta inwestycja. Jeśli będzie to sala weselna (bardzo opłacalny biznes) czy też kompleks rekreacyjny, to obowiązująca tam strefa ciszy zostanie zakłócona, zwierzęta wyniosą się a okoliczni mieszkańcy utracą piękno przyrody, która nie będzie już dla nich tak dostępna - dojście do jeziora może być bardzo ograniczone. Dodatkowo zabudowa działki "na górce" kłóci się ze studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego dla gminy Żukowo - chodzi o procentowy spadek terenu oraz o oddalenie budynku od granicy jeziora - dodaje.
Mieszkańcy okolicznego jeziora protestują i nie chcą zgodzić się na taki rozwój swojej wsi. Jak podkreślają, w sezonie letnim brakuje miejsc parkingowych dla przybyłych turystów. Wczasowicze blokują dojazdy do posesji oraz nierzadko blokują przejazd dla dużych aut - ciężarówki, straż pożarna.
- Chcemy zatrzymać proces nadmiernej urbanizacji okolic przy jeziorze, które i tak jest już zagrożone nadmiernym wysychaniem oraz nieczęsto, zaśmiecane przez turystów. Wzmożenie ruchu turystycznego poprzez zabudowę "górki" nad jeziorem spowoduje dalsze pogłębianie już istniejących problemów oraz degradację środowiska naturalnego - podkreślają mieszkańcy.
- Jeszcze rok temu, żeby wyciąć stare drzewo na działce, potrzebowałem pozwolenia. Teraz na sąsiednim gruncie wycięto pół hektara lasu. Zmiana statusu naszej okolicy doprowadziła do masowej wyprzedaży gruntów. Niestety jestem pewien, że inwestorzy nie poprzestaną na małych domkach kempingowych dla turystów, zainwestowali dużo pieniędzy i będą chcieli dużo zarobić. Szkoda, że naszym kosztem - zaznacza Piotr Prudziłko, mieszkaniec Borkowa, zaangażowany w obronę Głębokiego Jeziora.
Reklama
Głos w tej sprawie zajęli posłanka Anna Górska i poseł Adrian Zandberg podczas konferencji na kartuskim rynku.
- Na wniosek Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska zniesiono decyzję o ochronę krajobrazu. Teraz nad samym jeziorem, niemal przy lustrze wody, powstają ogromne hotele, największy ma mieć 1600m2. Spotkałam się z protestującymi mieszkańcami, będę w tej sprawie interweniować. Problem polega na tym, że ostateczna decyzja należy do Ministerstwa Środowiska. Od wielu lat angażuję się w lokalne działania na rzecz ochrony kaszubskiego krajobrazu i kaszubskich jezior i dobrze wiem, że rządu nie interesuje ani nasze dziedzictwo naturalne, ani głos mieszkańców. Potrzebna jest zmiana władzy - mówiła posłanka Anna Górska.
Reklama
- Ocieplanie się klimatu jest faktem, zmiany są coraz bardziej widoczne w Polsce. Susza przestała być fenomenem, zaczęła być normą. Musimy raz na zawsze skończyć z rabunkową polityką wobec przyrody. Nie możemy stawiać szybkich zysków inwestorów ponad dobrem całego społeczeństwa i bezpieczeństwem wodnym - dodawał z kolei poseł Adrian Zandberg.
zdjęcie ilustracyjne
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
wszyscy radni ( pseudo ) powinni zostać odwołania z funkcji zarządzania regionem i ponieść konsekwencję tej wycinki ludność miejscowa powinna całkowicie zablokować budowę czegokolwiek w tym miejscu i ponownie posadzić las obarczając kosztami starostwo ludzie nie bójcie się co wam zrobią skoro im nic wam tym bardziej.
Przede wszystkim, miejscowa ludność powinna zostać poinformowana, o planowanej dewastacji terenu. I za to odpowiedzialny jest sołtys Borkowa, który tego oczywiście nie zrobił.
wszyscy radni ( pseudo ) powinni zostać odwołania z funkcji zarządzania regionem i ponieść konsekwencję tej wycinki ludność miejscowa powinna całkowicie zablokować budowę czegokolwiek w tym miejscu i ponownie posadzić las obarczając kosztami starostwo ludzie nie bójcie się co wam zrobią skoro im nic wam tym bardziej.
Przede wszystkim, miejscowa ludność powinna zostać poinformowana, o planowanej dewastacji terenu. I za to odpowiedzialny jest sołtys Borkowa, który tego oczywiście nie zrobił.