Na karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata skazana została kartuska lekarka Ewa Ch., która przed sądem odpowiadała za narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia pięcioletniego Kacperka. Chłopiec w ciężkim stanie trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy w kwietniu 2015 roku. Po przebadaniu został jednak odesłany do domu, gdzie dzień później jego serce zatrzymało się. Wyrok jest nieprawomocny.
Proces przeciwko kartuskiej lekarce toczył się przez trzy lata za zamkniętymi drzwiami Sądu Rejonowego w Kartuzach. Przed tygodniem sąd wydał wyrok w tej sprawie.
- Sąd Rejonowy w Kartuzach wyrokiem z dnia 1 czerwca 2021 roku skazał oskarżoną za przestępstwo kwalifikowane z art. 160 § 1 k.k. i art. 160 § 2 k.k. na karę 6 miesięcy pozbawienia wolności, której wykonanie zwiesił warunkowo na okres próby wynoszący trzy lata. Sąd orzekł od oskarżonej na rzecz pokrzywdzonych zadośćuczynienie w wysokości po czterdzieści tysięcy złotych. Sąd obciążył oskarżoną kosztami postępowania - informuje sędzia Tomasz Adamski, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gdańsku.
- Wyrok nie jest prawomocny. Wnioski o sporządzenie pisemnego uzasadnienia złożyła oskarżona, jej obrońca i pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych. Po otrzymani wyroku z uzasadnieniem strony mogą złożyć apelację do Sądu Okręgowego w Gdańsku - dodaje.
Przypomnijmy, że pięcioletni Kacperek zachorował 2 kwietnia 2015 roku, tuż przed Wielkanocą. Lekarz podstawowej opieki medycznej stwierdził u niego zapalenie oskrzeli i zapisał antybiotyk. Kacperek czuł się coraz gorzej. Do kartuskiej przychodni trafił jeszcze dwa razy. Lekarz stwierdził, że stan 5-latka jest na tyle poważny, że wymaga on leczenia szpitalnego. W wielkanocny poniedziałek otrzymał skierowanie do szpitala. Na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Kartuzach wizyta trwała niecałą godzinę.
- Pani doktor przebadała naszego synka, pobrała mu krew, osłuchała i zmierzyła ciśnienie. Stwierdziła, że dziecko jest zdrowe, że nie potrzebuje nawet lekarstw, ale jak już je wykupiliśmy, to mieliśmy je podawać jeszcze przez cztery dni i podwyższyła zalecaną dawkę przez poprzedniego lekarza - opowiadali rodzice Kacperka.
Tymczasem temperatura dziecka wahała się od 33,4 do 34,8 stopni Celsjusza. Podczas pobytu na kartuskim SOR-rze wzrosła do 35,5 stopnia. Dziecko nie mogło uleżeć na plecach, bo się dusiło, było blade, osłabione, słaniało się. Kacperek miał marmurkowate ciało, jego tętno wynosiło 120. Miał też podwyższony cukier. Na podstawie tych objawów lekarka stwierdziła zapalenie gardła i odesłała pięciolatka do domu. Zaleciła, by za dzień lub dwa udać się do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Wizyty u lekarza rodzinnego jednak już nie było.
Następnego dnia serce Kacpra zatrzymało się, był reanimowany. W skrajnie ciężkim stanie trafił do Szpitala Wojewódzkiego w Gdańska, gdzie po trzech dniach zmarł.
Po naszej publikacji kontrole w kartuskiej placówce wszczęli Rzecznik Praw Pacjenta, Narodowy Fundusz Zdrowia, Okręgowa Komisja Lekarska, Krajowy Konsultant ds. Pediatrii. Dodatkowo, na polecenie Wojewody Pomorskiego szpital skontrolowała Barbara Kamińska, Wojewódzki Konsultant ds. Pediatrii. Nie dostrzegła ona żadnych uchybień ze strony lekarzy Powiatowego Centrum Zdrowia w Kartuzach.
Problemu nie zauważyli też ówczesny prezes i naczelny lekarz szpitala. Marek Tybor stwierdził wręcz, że sprawą śmierci Kacperka nie powinna zajmować się jakakolwiek prasa, że jest to sprawa, której nie rozumiemy i nie mamy prawa o niej rozmawiać. Podkreślając przy tym, że taka sprawa nie powinna bulwersować, że są to normalne przypadki zdarzające się na całym świecie, we wszystkich szpitalach, przychodniach i jest to ryzyko związane z byciem człowiekiem, możliwością zachorowania, koniecznością leczenia i diagnozowania.
W gronie osób uważających, że wszystko jest w porządku znalazła się również starosta kartuski Janina Kwiecień. Zamiast interweniować jako reprezentant właściciela szpitala, oskarżyła media o podawanie niesprawdzonych informacji i kłamstwa na temat śmierci 5-letniego Kacperka. Wyraziła swój żal i oburzenie, że media lokalne podjęły temat, a w ślad za nimi poszły również te ogólnopolskie. Śmierć 5-latka określiła jako "jakąś nieprawidłowość".
Aroganckie zachowanie zarówno ówczesnego prezesa oraz naczelnego lekarza szpitala, jak i starosty skrytykowali radni powiatowi. Obiecali też przyjrzeć się i wyjaśnić sprawę.
Mimo licznych doniesień medialnych, sprawą nie zainteresowała się też prokuratura. Uczyniła to dopiero po złożeniu oficjalnego zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez rodziców Kacperka. Prokuratura Okręgowa, do której trafiło zawiadomienie, przekazała sprawę do prowadzenia Prokuraturze Rejonowej w Kartuzach. Ta jednak wyłączyła się z postępowania, więc okoliczności śmierci 5-latka wyjaśniali śledczy z Gdańska. Ostatecznie sprawę przejęła Prokuratura Regionalna w Gdańsku, w której powstał specjalny wydział ds. błędów medycznych.
Prokuratura Regionalna w Gdańsku oskarżyła ją o to, że w dniu 6 kwietnia 2015 roku pełniąc dyżur jako specjalista pediatra w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, zaniechała przyjęcia małoletniego chłopca na oddział szpitalny, pomimo występowania u niego objawów zaburzeń w układzie krążenia, co powinno być wskazaniem do pogłębionej diagnostyki szpitalnej, przez co naraziła go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, tj. o popełnienie czynu z art. 160 § 1 i 2 k.k.
W lutym 2018 roku przed Sądem Rejonowym w Kartuzach ruszył proces przeciwko Ewie Ch. Odbywał się on za zamkniętymi drzwiami.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ja pierdziele to jest K A R A !!!!!! prywatnie jakoś przyjmują wszyscy inaczej miło wytlumaczom a na NFZ na sztuki .nie wszyscy lecz większość
6 mcy to jakaś kpina!!!
Taka cywilizacja, za psy do paki a za dzieci co najwyżej zawiasy. Macie waszą lewacką cywilizację śmierci.
Jakaś kpina, powinni dać jej zakaz wykonywania zawodu i odsiadkę a nie Zawiasy na 6-msc. Sama jestem matką dwójki dzieci i bardzo współczuje rodzicą którzy oczekiwali pomocy i należytej opieki… jak tu zaufać służbie zdrowia. Lekarka złamała przysięgę którą składała i nie powinno być dla niej miejsca w służbie zdrowia, wstyd powinno być tym co ją bronią.
To sama lecz swoje dzieci . I po kłopocie .
A skąd możesz wiedzieć jak to wyglądało. Znasz wersje z mediów. Na tej podstawie wydajesz wyroki. Rodzice zawsze będą szukali winnych- to zrozumiałe, ale niekoniecznie winny jest ten którego skazał sąd.
No cóż, kartuska prokuratura albo sąd wsadzają do paki tylko hodowców psów. Poza tym nic ich nie interesuje.
Zwierzęta podobnie jak ludzie maja uczucia …odczuwają zadawany im ból w każdym tego słowa znaczeniu ….i kara każda za czyn zły wobec człowieka jak i wobec psa czy kota lub konia powinna być równie dotkliwa i nie można ich umniejszać Zło jest złem w każdym przypadku
Lecz się kretynko u weterynarza. Jednak wasze pochodzenie od świńskich zygot to nie jest przypadek. Schabowe lubisz od mordowanych świnek ? Czy wolisz kotleta z piersi zamordowanego kurczaczka ?
Najlepiej, a żeby w końcu ciebie wsadzili do paki!!!
Więzienie też dla ludzi. Nie zdziwi mnie jeśli czerwone sądy wsadzą mnie za poglądy do paki. Za komuny też tak robili.
Ty pisiorek zwiałeś z psychiatryka?? Tobą też lekarze niewłaściwie się zajmowali????
Polska to jest właśnie Polska !!!!!!!!!
nie zyje dziecko,ona jako ostatni lekarz jest za to odpowiedzialna,powinni ja pozbawic praw wykonywania zawodu,a taki wyrok to kpina,widac ma spore plecy,dla mnie ten szpital to rzeznia a lekarze jak nie przyniesiesz koperty to zlewaja,mowie to z wlasnego doswiadczenia.Wspolczuje rodzie zmarlego dziecka
Kolejny głupek się wypowiedział. Artykuł jak zwykle tendencyjny, pani dziennikarz rozpisuje się o pani Staroście, panu prezesie Szpitala i jakie to "dzielne" Kartuzy.info doniosło na lekarza.
Dalej sadzicie, ze sady nie wymagaja reform?
W Polsce nie ma sądów. Są trybunały polityczne które walczą z legalnie wybraną władzą czyli z PiS. Lekarze w większości to zwolennicy SLD czy PO. Może stąd kolejny dziwny wyrok.
Śmierć dziecka to jest zawsze wielka tragedia, ale jeżeli spojrzymy na to bez emocji... Lekarka zbadała pacjenta, zleciła badania, zmierzyła parametry życiowe, zrewidowała leczenie- jeżeli byłoby istotne odchylenie na pewno przyjęłaby dziecko. Nie zrobiła tego specjalnie, nie zaniechała niczego. Niestety nie wszystko da się wybadać i przewidzieć. Nie znam przyczyny śmierci dziecka, ale widocznie nie była oczywista. Nie ma co obrażać lekarki. Przykro mi z powodu dziecka, rozumiem żal rodziców, ale to nie jest widocznie taka prosta sprawa.
W treści opisu pisze wyraźniej ,że dziecko miało podwyższony cukier. Dlaczego nie zrobiono mu badań dodatkowych . . Podwyższała zalecane dawki lekarstw . Jeżeli chodzi o kartuski szpital ja go też przerabiałam z dziećmi ..Porażka a wręcz tragedia . . Jak zadzw do Gdańska szpitala to lekarze z Gdańska dzw do Kartuz by przyjeli mi dziecko. O czym tu mówić . Ile dzieci tam zmarło? Ile dzieci zmarło w poczekalni z bardzo wysoką gorączką,ja doskonale wiem co piszę i okim.
Ależ łatwo jest idealnym ludziom sądzić innych... :(
Nikt nie jest idealny ale skoro dziecko chore to kto jak nie lekarz powinien podjąć w miarę racjonalne środki aby nie zmarło ? Za co lekarze biorą potężną kasę ? Wyrok skazujący wiec wina lekarza została udowodniona i śmieszny jest wyrok w zawiasach. Ludzie się oburzają ale gdy PiS chce zreformować czerwoną nadzwyczajną kastę to czerwoni krzyczą : łapy precz od WOLNYCH sądów, hehe. Kpina i żenada.
Miałem podobna sytuację w kartuzkim szpitalu i już nigdy nie pojadę tam z małym dzieckiem... pojechałem z 8 dniowym dzieckiem bo wymiotowało i siniaków. Pielegniaz podłączył pulksoksymetr wynik wyszedł 320 uderzen na minutę i stwierdził że wynik jest niemiaro dajny bo ma zimne nóżki. A pani doktor stwierdziła kołki i odesłała nas do domu. Następnej nocy to samo ale pojechałem do innego szpitala i się okazało że syn ma częstoskórcz i w stanie bardzo ciężkim został przewieziony do innego szpitala gdzie się okazało że ma wadę serca i musiał mieć operacje która była w warszawie
Zimne nóżki...a to dobre , buhahahahahahaha....może to był jakiś kelner a nie lekarz czyli konował .
W polskim sądownictwie straszne jest to , że sędzia wydając wyrok nie ogląda się na meritum sprawy ale patrzy kim jest oskarżony, jakie wykształcenie, status społeczny czy majątkowy a na końcu dopiero patrzy co przeskrobał bandyta. Dlatego od zawsze mówi się, że do sądu idziesz po wyrok ale na pewno nie po sprawiedliwość.
Myślę, że nie do końca tak to działa. Fakt, ogromną tragedia i założę się, że każdy kto miał kontakt z tym dzieckiem chętnie cofnąłby czas. Ale niestety taka jest praca lekarza i między innymi dlatego jest ich tak mało. Ryzykuje się tu najwyższa cenę. Piekarzowi, gdy przypali się pieczywo nie wklejają dożywocia... I wiem, nie studiował tyle lat i mniej zarabia. Ale pewien jestem, że tej Pani Doktor nikt teraz nie wspomina o 5000 dzieci, którym wcześniej pomogła. Pamięta się tylko i wyłącznie ten jeden błąd. Chociaż pomimo wyroku, wiem że przykładając się do pracy i wykonując ją z pasją - w medycynie nie da się wszystkiego przewidzieć.
Nikt nie żąda dla tej pani dożywocia. Skoro przyczyniła się do śmierci dziecka co wykazał sąd to zawiasy to trochę śmieszna kara. Zawiasy to dostaną ćpuny za gram amfy. Myśląc tak jak ty to wychodzi na to, że ktoś pierwszy raz będzie jechał pijany i zabije kogoś to też dać mu co najwyżej zawiasy. Bzdura. Sądy nie kierują się prawem ale polityką. Zobaczysz że pijany ćpun, który zamordował Piotra Świąca, dostanie wyrok do odsiedzenia. Wiesz dlaczego ? Ja wiem.....
Tez ostatnio bylam w tym szpitalu, mialam krwawienia w ciazy to "lekarz ginekolog" powiedział że on nic nie widzi, a bylo widac krew... Na wizycie prywatnej okazało się że mam krwiaka... Także tego Kartuski SOR tam przychodzą tylko ludzie zdrowi według tych "lekarzy"...
Rzeźnia nr 5
Aż tak dokładnie nie musisz podawać obleśnych szczegółów. Może jeszcze zdjęcia krocza dołącz.
Prokuratorzy i Sędziowie powinni odpowiadać karnie za swoje decyzje o tym trzeba mówić głośno !!!!!
Niestety lewacka unia nie pozwala aby czerwonym w togach odbierać immunitety.
Byłam rok temu w tym szpitalu i uratowali mi życie. Pomimo braku widocznych objawów - miałam tylko gorączke Pani doktor nie wypuscila mnie do domu bo coś jej nie pasowało wyslala mnie na rentgen i pokazał obu stronne ciężkie zapalenie płuc. Byłam tam przez 11dni co prawda przy zmianach dyżuru lekarza juz nie było jak się należy ale uratowala mnie a nie miałam o tym miejscu dobrego zdania.
Lekarz nie powinien być sądzony z kodeksu karnego.
Artykuł jak zwykle tendencyjny, pani dziennikarz rozpisuje się o pani Staroście, panu prezesie Szpitala i jakie to "dzielne" Kartuzy.info doniosło na lekarza.
Ja pierdziele to jest K A R A !!!!!! prywatnie jakoś przyjmują wszyscy inaczej miło wytlumaczom a na NFZ na sztuki .nie wszyscy lecz większość
6 mcy to jakaś kpina!!!
Taka cywilizacja, za psy do paki a za dzieci co najwyżej zawiasy. Macie waszą lewacką cywilizację śmierci.